Ulice Ankh-Morpork Strona Główna Ulice Ankh-Morpork
Dyskowe Forum Dyskusyjne :: dyskowe.info

/subscribe.phpRSS  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat «» Następny temat
Religie i inne Inkwizycje
Autor Wiadomość
Słupek 
VIP


Wiek: 20
Dołączył: 29 Kwi 2004
Wysłany: 24 Wrzesień 2006, 23:07   

Jak na razie mamy tylko magiczny pomnik z uzdrowicielską kranówą.
_________________
"Capitalism is the fullest expression of anarchism, and anarchism is the fullest expression of capitalism."
Murray Rothbard
 
 
     
I.Inni 


Wiek: 19
Dołączył: 09 Wrz 2004
Wysłany: 25 Wrzesień 2006, 00:21   

Słupek napisał/a:
Jak na razie mamy tylko magiczny pomnik z uzdrowicielską kranówą.


Jaki kraj, takie cuda. :P
_________________
This whole death thing is starting to get a little played out. I mean, who dies nowadays anyway?
 
     
Mirax 


Wiek: 24
Dołączyła: 06 Wrz 2006
Skąd: Warszawa
Wysłany: 25 Wrzesień 2006, 13:06   

Słupek napisał/a:
Jak na razie mamy tylko magiczny pomnik z uzdrowicielską kranówą.
To już ogłosili, że ona jest uzdrowicielska?

Kapsli w chipsach raczej nie będzie, bo teraz trzeba mieć pozwolenie na produkty z JPII przecież ;)
 
     
Ariel_Lindt 


Wiek: 24
Dołączyła: 26 Sie 2006
Skąd: Częstochowa
Wysłany: 25 Wrzesień 2006, 16:14   

I.Inni napisał/a:
Myślę, że po beatyfikowaniu Jana Pawła II (co się pewnie kiedyś stanie), zaczniie się masowa sprzedaż czegoś w stylu "drzazga z ławki, na której siedział Ojciec Święty" i podobne.


Moim zdaniem to byłby świetny przemysł ;) Kilkoro uczniów IV jakiegoś liceum wymyśliło firmę sprzedającą różne relikwie religijne. Pomysł godny Pratchetta, uważam ;) . Można to zobaczyć tu .

[ Komentarz dodany przez: Krejt: Pon Wrz 25, 2006 4:58 pm ]
Relikwie.
_________________
"To, co nazywamy normalnością, to tylko krąg światła wokół ogniska." - Pszaszesik ^_^

Sorry, I missed church. I was busy practicing witchcraft and becoming a lesbian

Queer rocks !!! XD

  
 
 
     
banita 


Dołączył: 15 Kwi 2004
Skąd: znienacka
Wysłany: 4 Październik 2006, 21:28   

Tak... szczególnie śliczny ten aliasik - satan. Od razu mam przed oczami młodzież z liceum z pentagramem na plecaku-kostka. Bo mama zabroniła wyjśc z domu po 21, a babcia każe oglądać rano "Ziarno" i plecie trzy po trzy o postępujacym zepsuciu moralnym Zachodniej Cywilizacji (tak jakby w przeszłości była ona oaza prawości i doskonałością w czystej formie - BTW) Śmiech na sali. Zawsze twierdziłem, że im bardziej coś się komuś chce wmówić, albo do czego przymusić, tym szybciej przyniesie to odwrotny skutek. Choćby był najbardziej głupawy - jak te pentagramy. Przepraszam, może zabrzmi to pompatycznie i megalomańsko, ale czasami mam wrażenie, że na tym świecie otaczają mnie durnie i imbecyle. (non ad personam! taka ogólna reflekcja o świecie i otaczającej rzeczywistości). Na koniec będzie morał. O kant dupy to wszystko potłuc moi drodzy. Dobranoc.
_________________

 
     
settler 
Pirat Rabarbar


Dołączył: 14 Lut 2004
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 9 Styczeń 2010, 15:21   

Pozwalam sobie wykopać ten temat spod ziemi, ponieważ ostatnio parę osób wspomniało mi o temacie krzyży w klasach, tak rozdmuchanym we Włoszech, a i u nas wielokrotnie wspominanym i dyskutowanym w mediach. Co UAM myśli na ten temat?

Mi osobiście one nie przeszkadzają, natomiast w jakiś sposób rozumiem ten temat i widziałbym różne wyjścia. Albo dopuszczenie wieszania symboli różnych religii, co prawda szybko by to doprowadziło do absurdów, typu, że ktoś w klasie jest innego wyznania i we wszystkich pomieszczeniach gdzie ma zajęcia chce mieć swój symbol religijny.

Przy takim podejściu jestem ciekawy, jaki byłby opór, żeby powiesić w klasie półksiężyc, czy swastykę buddyjską/hinduistyczną.

Natomiast najlepszym dla mnie wyjściem jest to, żeby każdy jednak swoje symbole religijne nosił ze sobą. Jak ktoś chce krzyża, albo jakiegokolwiek innego symbolu religijnego, to niech go sobie nosi. Każdy wedle swojego wyznania i potrzeb.

Niestety patrząc na reakcję Kościoła cel takich krzyży w salach staje się oczywisty. Nie chodzi tu o to, żeby osoba wierząca miała przy sobie, czy w swojej okolicy symbol religijny, z którym się identyfikuje, a chodzi o zwykłą indoktrynację. A to już mi się nie podoba.
_________________
Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu
 
 
     
Łukasz 
Aniołek Krejta


Wiek: 20
Dołączył: 21 Gru 2005
Wysłany: 9 Styczeń 2010, 15:47   

Mi osobiście nie przeszkadzałoby wieszanie także gwiazd, półksiężyców i innych takich. Jednak ze swastyką jest taki problem, że w Europie przestała być symbolem Słońca, szczęścia czy czegośtam, a jest jednoznacznie kojarzona z nazizmem. To co się teraz zaczęło dziać w naszym pięknym państwie europejskim zakrawa na paranoję. Bruksela za punkt honoru postawiła sobie zlaicyzowanie UE zapominając, że to państwo jest dla ludzi, a nie odwrotnie i skoro ludzie chcą krzyży/półksiężyców/gwiazd Dawida w urzędach czy szkołach, to one tam wisieć powinny. Ateistom chyba nie powinny one przeszkadzać, bo nie wiążą oni z nimi żadnych wartości. Mogą je w końcu potraktować jako element wystroju wnętrza czy coś. Z drugiej strony faktem jest, że wieszanie wszędzie krzyży "dla zasady" też nie jest najlepszym pomysłem.
Tak w ogóle to chyba mamy w Polsce wolność słowa i wolność manifestowania swoich poglądów w miejscach publicznych. Wiszące symbole religijne też się pod to łapią, a odgórny nakaz zdejmowania ich ze ścian to poważne naruszenie konstytucji RP. :wink:


Tak jeszcze trochę poza tematem - zobaczycie, niedługo dojdzie do tego, że trzeba będzie zdejmować symbole narodowe ze ścian urzędów i klas, bo jakiś Holender, Szwed czy inny Belg będąc przejazdem poczuje się urażony jako Europejczyk, gdyż symbole narodowe w jego przekonaniu dzielą zamiast prowadzić do integracji UE.
_________________
:+1:
 
 
     
Agata_G 
Moderator


Wiek: 24
Dołączyła: 20 Paź 2005
Skąd: Kraków
Wysłany: 9 Styczeń 2010, 16:22   

Powiem szczerze - nie rozumiem, dlaczego krzyże na ścianach w szkołach i urzędach są aż takim problemem. Przecież krzyż "tylko sobie wisi", nie ma obowiązku na niego patrzeć, nie trzeba przed nim klękać, krzyż nie łapie ateistów za gardło i nie każe im wierzyć, nie jest też hasłem religijnym czy sławiącym Boga. Ot, po prostu sobie wisi i zarasta kurzem. Równie dobrze obok niego mógłby wisieć półksiężyc czy inne symbole religijne - mnie to nie przeszkadza [nie przeszkadzałyby mi też osoby noszące np. burkę czy turban - chcą, to noszą, to przecież nie moja sprawa]. I z drugiej strony - jeżeli życie rzuciłoby mnie np. do Turcji, to na pewno nie protestowałabym przeciwko wszechobecnym meczetom i półksiężycom - zaakceptowałabym, że trafiłam do specyficznej kultury i uszanowałabym prawo krajowców do wyrażania wiary w ten sposób - w końcu to oni są w swoim kraju, nie ja.
_________________

 
 
     
settler 
Pirat Rabarbar


Dołączył: 14 Lut 2004
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 9 Styczeń 2010, 16:58   

Łukasz napisał/a:
ednak ze swastyką jest taki problem, że w Europie przestała być symbolem Słońca, szczęścia czy czegośtam, a jest jednoznacznie kojarzona z nazizmem.


No właśnie nie, może dla ciebie i wielu innych osób jest jednoznaczny, dla mnie, jak i wielu moich znajomych, którzy są świadomi tego symbolu nie jest. Tym bardziej, że jest ona odwrócona w drugą stronę.

Tutaj zahaczamy o inny temat, moim zdaniem właśnie można by się postarać postarać (poprzez edukację) przywrócić temu symbolowi oryginalne znaczenie. W Japonii swastyki są co kawałek, na świątyniach, drogowskazach do nich, itd. To trochę, jak to o czym rozmawialiśmy z Korem, sierp i młot mogą być, a swastyka nie, itd. Zresztą pod symbolem krzyża i to nawet "w imię wiary" też robiono wiele złych rzeczy i jakoś wszędzie jest.

Łukasz napisał/a:
Tak jeszcze trochę poza tematem - zobaczycie, niedługo dojdzie do tego, że trzeba będzie zdejmować symbole narodowe ze ścian urzędów i klas, bo jakiś Holender, Szwed czy inny Belg będąc przejazdem poczuje się urażony jako Europejczyk, gdyż symbole narodowe w jego przekonaniu dzielą zamiast prowadzić do integracji UE.


Mylisz tutaj dwie rzeczy, nikt nie zabrania, żeby w kościołach, czy innych miejscach kultu religijnego (tudzież po prostu należących do Kościoła oraz osób wierzących) był krzyż. Dlatego też w miejscach należących do Polski może wisieć flaga, czy godło. Natomiast tutaj mówimy o miejscach publicznych, które nie należą do Kościoła, czy tylko ludzi jakiejś konkretnej wiary, a do państwa, które ma być równe wobec obywateli, a nie faworyzować kogoś, tylko dlatego, że jest w większości.

Agata_G napisał/a:
Równie dobrze obok niego mógłby wisieć półksiężyc czy inne symbole religijne - mnie to nie przeszkadza


Tylko widzisz, tak jak napisałem, tutaj jest taki problem, że doszłoby zaraz do absurdu, że trzeba by w każdej sali wieszać całą masę symboli religijnych, dlatego jednak lepszym sposobem od strony praktycznej jest, żeby nie było ich w ogóle. Mówię, jeszcze raz, czy nie lepiej, żeby każdy nosił ze sobą to co chce mieć ze sobą? Bo jak w klasach, to czemu akurat w klasach, ten krzyż? A może też na korytarzach, albo w tramwajach?

Jakbym powiedział, że chcę, żeby w tramwajach była gwiazda Dawida to by raczej mieli mnie za nienormalnego, niż stwierdzili, że jestem religijny.

Agata_G napisał/a:
[nie przeszkadzałyby mi też osoby noszące np. burkę czy turban - chcą, to noszą, to przecież nie moja sprawa]


Ja na to patrzę trochę pod innym kątem. Mianowicie - wolność ubioru. Każdy może się ubierać jak chce. Fakt, że w kulturze europejskiej grzeczność nakazuje zdjęcia nakrycia głowy, ale mi tam nie przeszkadza, jeśli mój rozmówca ma czapkę z daszkiem, czy turban. Zresztą wręcz przyzwolenie społeczne (w Polsce akurat nie jest to żadnym tematem, gdyż u nas nie ma wielu hindusów) na turban jest dużo większe niż na tą przykładową czapkę.
_________________
Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu
 
 
     
Agata_G 
Moderator


Wiek: 24
Dołączyła: 20 Paź 2005
Skąd: Kraków
Wysłany: 9 Styczeń 2010, 17:23   

settler napisał/a:
Bo jak w klasach, to czemu akurat w klasach, ten krzyż?


No właśnie tutaj dochodzimy do kolejnego problemu, jakim jest sensowność umieszczania krzyży w klasach/urzędach/Sejmie. Jak już napisałam - nikt nie zwraca na nie uwagi; uczniowie pod nimi klną, urzędnicy przyjmują łapówki, a posłowie przyjmują idiotyczne ustawy i się kłócą. Taka deprecjacja krzyża - niby wisi, ale nikt na niego nie zwraca uwagi. To trochę tak, jak z religią w szkole - stała się przedmiotem nieważnym [bo i tak każdy z niej zda], odbębnianym i lekceważonym a wykładowcy tego przedmiotu mają naprawdę przerąbane. Moim zdaniem fajnie by było, gdyby religia była prowadzona jak kiedyś w salkach przy parafiach - nieobowiązkowo. Wtedy chodziłby na nią tylko ten, komu naprawdę by na tym zależało i nie byłoby problemu. A co do krzyży - też można wydzielić na nie specjalne miejsce w każdej szkole/urzędzie i też przychodziłby tam tylko ten, kto chce. Tylko wtedy znowu byłaby afera, że zezwala się na powstawanie kapliczek w PAŃSTWOWYCH szkołach.
_________________

 
 
     
settler 
Pirat Rabarbar


Dołączył: 14 Lut 2004
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 9 Styczeń 2010, 17:53   

Agata_G napisał/a:
Moim zdaniem fajnie by było, gdyby religia była prowadzona jak kiedyś w salkach przy parafiach - nieobowiązkowo.


Ten przedmiot jest nieobowiązkowy, u mnie w liceum na religię chodziła mniejszość klasy.

Tylko widzisz, setki lat temu (gdzieś od czasu, gdy stała się główną religią Rzymu) religia chrześcijańska obrała drogę ostrej indoktrynacji. Naszym zdaniem tak jest i ty masz w to wierzyć. Dlatego też Kościół jest za tym, żeby religia była w szkołach, żeby oceny z niej były na świadectwie, bo inaczej przestałoby na te zajęcia chodzić dużo więcej osób i wszyscy o tym wiedzą.

Agata_G napisał/a:
Tylko wtedy znowu byłaby afera, że zezwala się na powstawanie kapliczek w PAŃSTWOWYCH szkołach.


Jak najbardziej, moim zdaniem takie coś to dopiero byłby głupi pomysł. To byłaby jeszcze większa paranoja. Robienie ze szkoły miejsca do modlitw.
_________________
Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu
 
 
     
Uboot 
Moderator


Wiek: 25
Dołączył: 16 Maj 2005
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 10 Styczeń 2010, 01:11   

Jestem jak najbardziej za rozdziałem państwa od Kościoła (zresztą prawo zagwarantowane w Konstytucji). Jestem w stanie zrozumieć osoby wierzące w coś innego niż ja wierzę i przez szacunek dla nich chciałbym alby krucyfiksy w klasach nie wisiały. Wiara to indywidualna sprawa każdego człowieka. To nie coś czym powinniśmy się obnosić przed innymi. Wiara nie jest na pokaz. Dlatego noszenie krzyżyka na szyi, czy w plecaku będzie chyba najbardziej fair. Nie nawracajmy ludzi na siłę. Wieszanie symboli wszystkich wiar obecnych w danej klasie prowadziło by do absurdów, dlatego odrzucam taką ewentualność.
Najbardziej boli mnie ten Sejm i krucyfiks wiszący w sali obrad. Kpina z państwa.

Co do lekcji religii. Dzieciaki dzisiaj nie mają raczej wyboru. Muszą chodzić, bo ktoś kiedyś wpadł na idiotyczny pomysł wystawiania ocen z wiary i umieszczania ich na świadectwie maturalnym. Lekcje widmo z etyki to kolejna kpina z państwa.

To samo z aborcją, eutanazją i in vitro. Dlaczego czyjaś zgwałcona 12 letnia córka miałaby urodzić dziecko poczęte przez gwałciciela? Widzicie, prawo do aborcji (czy podania tabletki wczesnoporonnej) jest zagwarantowane w prawie, ale nie zawsze jest mozliwe. Pojawi się jakiś ksiądz, poda dane dziewczynki do mediów i szykany i prześladowanie do końca życia. Dlaczego małżeństwo starające się od nastu lat o dziecko, nie mogłoby skorzystać z możliwości zapłodnienia in vitro. Muszą to robić nielegalnie, albo w wielkiej tajemnicy. Dlaczego nie mamy jeszcze ustawy z prawdziwego zdarzenia o zapłodnieniu in vitro. Bo posłowie boją się hierarchów kościelnych. Bo jakiś biskup potępi tę czy inną partię i parę procent głosów w wyborach przepadnie. Dlatego nikt nie ściagnie krucyfiksu z klas, urzędów, sali obrad sejmowych, nikt nie wyrzuci religii do salek katechetycznych i nie poprze in vitro.
No proszę ja Was, nie przymuszajmy nikogo do wierzenia w to w co wierzymy my. Dajmy ludziom prawo wyboru i nie obrzucajmy ich, za niepasujące do naszego światopoglądu wybory, gównem. I to jest takie Katolickie tak?

Ps. Jestem wierzący, praktykujący, wkur**ony i śpiący.
 
 
     
settler 
Pirat Rabarbar


Dołączył: 14 Lut 2004
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 10 Styczeń 2010, 01:42   

Zapomniałeś wspomnieć o prześladowaniach w Chinach i głodujących mieszkańcach trzeciego świata.
_________________
Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu
 
 
     
hamlet 


Wiek: 22
Dołączył: 04 Sie 2008
Wysłany: 10 Styczeń 2010, 11:06   

Uboot napisał/a:
Dlaczego małżeństwo starające się od nastu lat o dziecko, nie mogłoby skorzystać z możliwości zapłodnienia in vitro. Muszą to robić nielegalnie, albo w wielkiej tajemnicy. Dlaczego nie mamy jeszcze ustawy z prawdziwego zdarzenia o zapłodnieniu in vitro. Bo posłowie boją się hierarchów kościelnych. Bo jakiś biskup potępi tę czy inną partię i parę procent głosów w wyborach przepadnie.


Dwie sprawy. Po pierwsze - o ile w większości tematów jestem tak konserwatywny jak hierarchowie, to uporu Kościoła w sprawie in vitro absolutnie nie rozumiem. Kretyńskie strzelanie sobie w nogę. Dla mnie nie kłóci się z żadnymi dogmatami (selekcja zarodków to nie aborcja), a daje potomstwo ludziom, którzy w inny sposób nigdy nie mogliby go mieć.

A sprawa druga - wydaje mi się, że rozdmuchiwana w mediach sprawa in vitro tak naprawdę dotyczy czegoś innego. Nie tego, czy ta metoda powinna być zakazana (o tym w ogóle nie ma mowy) tylko czy miałaby być finansowana z budżetu państwa (IMHO nie powinna). I teraz jest problem, bo w końcu na 'bezpłatną' służbę zdrowia płacą wszyscy i trzeba określać co w jej ramach będzie faktycznie wykonywane 'za darmo'. Zabieg ten w ewidentny sposób nie ratuje życia (ale za to je tworzy), niewątpliwie wpływa jednak na komfort psychiczny przyszłych (niedoszłych) rodziców. Ten problem zlikwidowałyby prywatne ubezpieczenia zdrowotne (ZAMIAST, nie OBOK państwowych) i jeśli byłaby ku temu wola chętni(/e) mogliby rodzić dzieci jak Nadya Suleiman w stanach. O.
 
     
Ocho Cinco 


Dołączył: 08 Lis 2009
Skąd: z Kombinatora
Wysłany: 10 Styczeń 2010, 11:28   

hamlet napisał/a:
o ile w większości tematów jestem tak konserwatywny jak hierarchowie, to uporu Kościoła w sprawie in vitro absolutnie nie rozumiem. Kretyńskie strzelanie sobie w nogę. Dla mnie nie kłóci się z żadnymi dogmatami (selekcja zarodków to nie aborcja)

Rozmawiałem kiedyś na ten temat ze znajomym, który jest księdzem.
Do przeprowadzenia zapłodnienia in vitro pobiera się kilka/kilkanaście komórek jajowych i zapładnia je wszystkie. Chodzi o to, że według prawa kościelnego życie zaczyna się w momencie poczęcia (zapłodnienia), nieważne czy jest to poczęcie naturalne czy sztuczne. Do zapłodnienia zazwyczaj nie wykorzystuje się wszystkich zarodków i pozostałe wcześniej czy później się niszczy a to skoro zarodek jest żywy jest już morderstwo.
_________________
Child, please...
 
     
Uboot 
Moderator


Wiek: 25
Dołączył: 16 Maj 2005
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 10 Styczeń 2010, 12:08   

Settler napisał/a:
Zapomniałeś wspomnieć o prześladowaniach w Chinach i głodujących mieszkańcach trzeciego świata.

To temat do żartów?
 
 
     
Agata_G 
Moderator


Wiek: 24
Dołączyła: 20 Paź 2005
Skąd: Kraków
Wysłany: 10 Styczeń 2010, 13:10   

Uboot napisał/a:
Wiara nie jest na pokaz. Dlatego noszenie krzyżyka na szyi, czy w plecaku będzie chyba najbardziej fair. Nie nawracajmy ludzi na siłę.


No chyba już Ci wytłumaczyłam, że:

Agata_g napisał/a:
Przecież krzyż "tylko sobie wisi", nie ma obowiązku na niego patrzeć, nie trzeba przed nim klękać, krzyż nie łapie ateistów za gardło i nie każe im wierzyć, nie jest też hasłem religijnym czy sławiącym Boga. Ot, po prostu sobie wisi i zarasta kurzem.

Nie widzę też żadnej różnicy pomiędzy krzyżem wiszącym na ścianie, a wiszącym na szyi; jeżeli zaczniemy zdejmować jedne, powinniśmy zdejmować i drugie; bo jeszcze ktoś spojrzy i się niechcący "nawróci". :roll:

Ponadto krzyż jest, jakby nie patrzeć, symbolem chrześcijańskiej kultury, na której zostało zbudowane to państwo. Więc właściwie bardziej niż symbolem religijnym, jest memento o wartościach dominujących w kraju [WCIĄŻ większość populacji stanowią katolicy]. Tak samo, jak w krajach muzułmańskich, gdzie wszędzie mają nie tylko wszechobecne wiszące półksiężyce; gorzej - oni mają minarety, z których muezini CZYNNIE, KILKA RAZY DZIENNIE, nawołują do modlitwy! To straszne, prawda? Ciekawe, ze wielu turystom jakoś to NIE przeszkadza, traktują to jako folklor i lokalną ciekawostkę. Może ci turyści wiedzą, że gzreczność dla gospodarzy wymaga zaakceptowania ich zwyczajów?
_________________

 
 
     
Uboot 
Moderator


Wiek: 25
Dołączył: 16 Maj 2005
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 10 Styczeń 2010, 14:27   

Jedno pytanie. W jakim celu ten krzyż "tylko tam sobie wisi"?

Krzyż jako symbol kultu, proszę bardzo, ale wkraczanie w sferę publiczną? Sama nazwa wskazuje, że jest to sfera wszystkich obywateli, a nie tylko tych wierzących w religię Katolicką. No niechże pozostanie sferą neutralną religijnie i światopoglądowo. Czy tak wiele wymagam? Czy przez to zabraniam Katolikom wyznawać im swoją wiarę? Może jeszcze ich prześladuję?

Ja tylko proszę o uczciwy rozdział wiary od państwa. Na cholerę łączyć te dwie rzeczy?


Art1 Konkordatu zawartego między Rzeczpospolitą Polską a Stolicą Apostolską napisał/a:
Rzeczpospolita Polska i Stolica Apostolska potwierdzają, że państwo i Kościół Katolicki są - każde w swojej dziedzinie - niezależne i autonomiczne oraz zobowiązują się do pełnego poszanowania tej zasady we wzajemnych stosunkach i w współdziałaniu dla rozwoju człowieka i dobra wspólnego.
 
 
     
settler 
Pirat Rabarbar


Dołączył: 14 Lut 2004
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 10 Styczeń 2010, 14:57   

hamlet napisał/a:
Zabieg ten w ewidentny sposób nie ratuje życia (ale za to je tworzy)


Jak jestem przeziębiony, albo mam grypę to lekarz też nie ratuje mi życia i mam to za darmo, więc to nie jest argument. Jak złamię nogę i mi ją wsadzą w gips, to też nie jest ratowanie życia, itd. Więc to żaden argument.

Do tego takie podejście niejako tworzy sytuację taką, że jak ktoś jest bogaty to może mieć dziecko, jak biedny to nie. Niezbyt to uczciwe społecznie.

A kładąc już tematy religijne i moralne na bok, to państwu akurat powinno zależeć, żeby rodziły się dzieci, nie mówiąc o tym, że państwo jest dla ludzi, a rodzina to coś najważniejszego, co każdy by chciał mieć.

Agata_G napisał/a:
Nie widzę też żadnej różnicy pomiędzy krzyżem wiszącym na ścianie, a wiszącym na szyi; jeżeli zaczniemy zdejmować jedne, powinniśmy zdejmować i drugie; bo jeszcze ktoś spojrzy i się niechcący "nawróci".


Nie, ponieważ szyja to nie jest coś publicznego, tylko prywatnego. Możesz nosić koszulkę z krzyżem, Jezusem, czy Beatlesami, jeśli chcesz.

Agata_G napisał/a:
Ponadto krzyż jest, jakby nie patrzeć, symbolem chrześcijańskiej kultury, na której zostało zbudowane to państwo.


Strasznie mnie ten argument wkurza. Jesteśmy mieszaniną kultur i równie dobrze można powiedzieć, że kultura chrześcijańska wywodzi się z rzymskiej, więc wieszajmy obraz Jupitera wszędzie. Nie mówią, że były wpływy wielu innych kultur i nadal są, bo nie tylko chrześcijanie tu żyją.

Agata_G napisał/a:
WCIĄŻ większość populacji stanowią katolicy


I co z tego? Idea wolności obywatelskich polega na tym, żeby wszyscy byli równi.

Agata_G napisał/a:
Tak samo, jak w krajach muzułmańskich, gdzie wszędzie mają nie tylko wszechobecne wiszące półksiężyce; gorzej - oni mają minarety


Oh rly? A u nas są wieże przy kościołach i też dzwony z rana napitalają i budzą, nie rozumiem co chciałaś tutaj powiedzieć.

Agata_G napisał/a:
Ciekawe, ze wielu turystom jakoś to NIE przeszkadza, traktują to jako folklor i lokalną ciekawostkę.


Po pierwsze to turysta działa inaczej niż mieszkaniec. Na tym właśnie polega turystyka, żeby zobaczyć coś innego. Po drugie jak już wspomniałem, wieszanie krzyży w miejscach publicznych, to co innego niż wybudowanie kościoła, czy meczetu. Na przykład w Tunezji wszędzie ma wisieć zdjęcie prezydenta (oczywiście to jest nakaz, więc to już inna para kaloszy, ale mam nadzieję, że rozumiesz o co mi chodzi).
I wreszcie po trzecie - nie ze wszystkimi obyczajami się zgadzam za granicą. Na przykład sposób traktowania kobiet w krajach arabskich (skoro już ciągniemy porównania do sytuacji na bliskim wschodzie) i w żaden sposób nie akceptuję tego zwyczaju. Jeśli twoim zdaniem "grzeczność dla gospodarzy wymaga zaakceptowania" takich zwyczajów, to znaczy, że się tutaj nie zgadzamy. Oczywiście nie chcę porównywać porównywać znaczenia konkretnych działań, ale po prostu nie zgadzam sie z przedstawioną przez ciebie logiką.

edit:

+1 do tego co napisał Uboot.
_________________
Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu
 
 
     
hamlet 


Wiek: 22
Dołączył: 04 Sie 2008
Wysłany: 10 Styczeń 2010, 16:35   

settler napisał/a:
hamlet napisał/a:
Zabieg ten w ewidentny sposób nie ratuje życia (ale za to je tworzy)


Jak jestem przeziębiony, albo mam grypę to lekarz też nie ratuje mi życia i mam to za darmo, więc to nie jest argument. Jak złamię nogę i mi ją wsadzą w gips, to też nie jest ratowanie życia, itd. Więc to żaden argument.

Do tego takie podejście niejako tworzy sytuację taką, że jak ktoś jest bogaty to może mieć dziecko, jak biedny to nie. Niezbyt to uczciwe społecznie.

A kładąc już tematy religijne i moralne na bok, to państwu akurat powinno zależeć, żeby rodziły się dzieci, nie mówiąc o tym, że państwo jest dla ludzi, a rodzina to coś najważniejszego, co każdy by chciał mieć.


Akurat ciężkie przeziębienie czy grypa MOGĄ skończyć się gorzej. Dlatego na antybiotyki czy inne 'mocne' leki jest dofinansowanie przez państwo, a witaminę C oraz herbatkę z cytryną każdy funduje sobie we własnym zakresie - tylko wizytę u lekarza ma się 'za darmo'. Złamanie nogi wiąże się z przywróceniem ciała do stanu normalnego. A zabieg in vitro może poprawić jedynie komfort psychiczny (co z kolei prowadzi do kuriozalnego wniosku, że psycholog mógłby go przepisywać w szczególnych wypadkach - głupota).

Co do drugiego akapitu - co to jest uczciwość społeczna ? I czym się różni od uczciwości ? Tym, że sto babć nie będzie mogło chodzić, bo nikt im nie zoperuje biodra, gdyż jakaś biedna para chciała mieć dziecko ? Sto kulawych babć za jedno dziecko - wbrew pozorom ciężki do oceny przelicznik, a trzeba by było opracować coś takiego (w magiczny sposób nie zwiększy się liczba pieniędzy w puli NFZtu - chyba żeby podnieść podatki, wtedy zapłacą wszyscy, byłoby wreszcie 'sprawiedliwie'). A tak ? Niestety, części osób nie będzie stać na zabieg in vitro. Albo zaczną kombinować jak na niego zarobić. Co by im poszło znacznie łatwiej, gdyby nie płacili 'normalnego' ubezpieczenia zdrowotnego.

I na koniec - istnieje też instytucja adopcji, nie wspominając też o kontrowersyjnych z punktu widzenia prawa surogatkach.

Uboot napisał/a:

Ja tylko proszę o uczciwy rozdział wiary od państwa. Na cholerę łączyć te dwie rzeczy?


Słusznie ! Ja też się domagam, żeby mi zjarali samochód jak we Francji. W końcu trzeba podążać za najlepszymi trendami europejskimi.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Theme modified by Vanti & Krejt.
Discworld, Ankh-Morpork and all related characters are trademarks registered by Terry Pratchett.
All trademarks are used with permission from Terry Pratchett.
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group