|
Świat Dysku w kraju Szwejka |
| Autor |
Wiadomość |
banita

Dołączył: 15 Kwi 2004 Skąd: znienacka
|
Wysłany: 4 Luty 2005, 13:25
|
|
|
PWC mówił gdzieś (chyba w usenecie), że tłumaczenie jednego ŚD zajmuje mu około trzech miesięcy. Tempo trzy książki na rok jest według mnie przyzwoite i przede wszystkim gwarantuje poziom, a nie chałturę. Tę samą książkę można tłumaczyć miesiąc, albo, trzy miesiące, ale odbija się to na jakości. Poza tym tłumacz też jest człowiekiem i nie może się zahetać Światem Dysku. Wolę więc lepszą jakość. Ale trudno się dziwić, że gdzieś podświadomie człowiek już chciałby mieć przetłumaczone wszystkie... Prószyński od pewnego czasu ma plan wydawania świata dysku i się go trzyma. Początek roku - seria dla dzieci, później dwie z klasycznego cyklu. To się potwierdza. Według moich szacunków będzie pi razy oko tak:
maj 2005: Jingo - potwierdzone
jesień 2005: Ostatni Kontynent
styczeń/luty 2006: Hat Full od Sky
maj/czerwiec 2006: Carpe Jugulum
jesień 2006: The 5th elephant
styczeń/luty 2007: Wintersmith
maj/czerwiec 2007: The Truth
wrzesień/październik 2007: Thief od Time |
_________________
 |
|
|
|
 |
Pasikorek
Moderator

Wiek: 28 Dołączył: 25 Kwi 2004 Skąd: Mstuff
|
Wysłany: 4 Luty 2005, 14:42
|
|
|
| Banita, zapomniałeś o NŚD2. No i nie ma niestety w takim planie wydawniczym miejsca na chociażby książkę kucharską, Art of Discworld czy inne bonusy... |
|
|
|
 |
VenaKruczowłosa
VIP

Dołączyła: 03 Lut 2005
|
Wysłany: 7 Luty 2005, 04:14
|
|
|
Nie wiem czy wiecie, ale fandom ŚD w Czechach jest całkiem spory i chyba dobrze zorganizowany, a tłumacz traktowany jak gwiazda pierwszej wielkości na wszelkich czeskich i zdaje się słowackich konwentach. Widziałam, jak wszyscy wstawali i z pięściami przy piersi śpiewali hymn Ankh Morpork, gdy wchodził na swoje spotkanie w Pradze - a sala była wypełniona po brzegi.
Ale to raczej wydało mi się zabawne, bo rozumiem, że Terry'ego wnosiliby na rękach i obsypywali płatkami róż.
Jednak zachwyciło mnie coś innego. Widziałam świetne, choć amatorskie przedstawienie SS. Nawet gdzieś mam zdjęcia, choć marnej jakości, bo głupio tak z aparatem przeszkadzać w spektaklu. Rewelacyjny był Marchewa, lady Ramkin i Nobby, a bibliotekarza grał ogromnej postury właśnie tłumacz, z kawałkiem kokosa, imitującym małpie pyszczysko. Oprócz tego kokosa tłumacz nie potrzebował żadnej charakteryzacji.
Na Euroconie w Choteborze (2002r.) zrobili kolejne przedstawienie - Zbrojni. Ale był taki potworny tłum, że zrezygnowałam z wejścia. |
|
|
|
 |
efzetiks
VIP

Wiek: 27 Dołączył: 13 Kwi 2004 Skąd: Szczecin
|
Wysłany: 7 Luty 2005, 15:18
|
|
|
| dzisiaj sie tak zastanawialem czy fakt duzej przerwy miedzy naszymi ksiazkami a czeskimi wynika z wiekszej czestotliwosci wydan u Nich czy poprostu wczesniej zaczeli.. chociaz widze ze powodem moze byc takze powazne traktowanie fanow.. |
|
|
|
 |
QbaJak
Moderator

Wiek: 26 Dołączył: 15 Lut 2004 Skąd: Jastrzębie/W-wa
|
Wysłany: 7 Luty 2005, 15:30
|
|
|
FZX o ile dobrze sie orientuje Czesi maja wszystko na biezac - w jakies pol roku po anglojezycznej premierze ksiazki - maja juz ja w swoim ojczystym jezyku na polkach
Vena - takie pytanie na jakich zasadach odwiedzasz te przedstawienia - bo z tego co mi sie wydaje to raczej nie jest to cos w stylu "bylam przejazdem".... chodzi mi o to czy sztuki odgrywaja sie w jakims konkretnym miescie i czy maja mniej lub wiecej ustalone daty
jesli jest to jedno miasto to jakbys mogla podac czas jazdy (ewentualnie ilosc kilometow) dajmy na to z katowic albo krakowa, tak zebym mogl sie zorintowac czy wogole warto brac pod uwage mozliwosc pojawienia sie na takiej imprezie - w koncu ferie juz blisko, do granicy daleko tez nie mam, a z czeskiego cos niecos wylapuje wiec takie przedstawienie moglo by byc ciekawym doswiadczeniem |
_________________ Everyone has gods... but sometimes you don't think them gods. |
|
|
|
 |
VenaKruczowłosa
VIP

Dołączyła: 03 Lut 2005
|
Wysłany: 7 Luty 2005, 16:03
|
|
|
| QbaJak napisał/a: | | Vena - takie pytanie na jakich zasadach odwiedzasz te przedstawienia |
Po prostu czasem bywam na czeskich konwentach, na takich zasadach, jak na konwentach polskich. Ten w Pradze, to był ich główny konwent Parcon, taki jak nasz Polcon (w tym roku jest w Błażejewku, pod Poznaniem) i oczywiście na takich konwentach są fani Pratchetta - u nas zresztą też. Drugi raz pojechałam, bo to był Eurocon, z Sapkowkim i R.R. Martinem jako gośćmi. Wtedy była ponad trzydziestka fanów z Polski i prawie tysiąc ludzi wszystkich uczestników. A te przedstawienia, to gdybym nie znała treści, byłyby dla mnie mało zrozumiałe.
Parcony są z reguły na początku lipca, ale nie wiem czy jeszcze robią te przedstawienia. Trzeba by śledzić ich zapowiedzi konwentów. Mam przyjaciela, który często jeździ do Czech i ma tam wielu znajomych wśród fanów. Poproszę go, żeby dał mi znać, jak będzie tam coś ciekawego.
Jeżeli chodzi o podróż, to często jeżdżę do Cieszyna, przechodzę granicę na piechotę i wsiadam w duuużo tańszy czeski pociąg. Ale do Pragi to jest prawie 7 godzin z Czeskiego Cieszyna |
|
|
|
 |
settler
Pirat Rabarbar

Dołączył: 14 Lut 2004 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: 7 Luty 2005, 16:07
|
|
|
i w ten sposob widzimy, ze czeskie tlumaczenia nie sa zle (tak jak niektorzy insynuowali nie znajac tamtejszego jezyka i realiow). skro tamtejsci fani tak wyslawiaja tlumacza, co u nas (mimo, ze PWC jest ogolnie ceniony za swoja prace) nie ma miejsca.
dlatego jednak mozna Czechom zazdroscic, bo maja szybko i dobrze. |
_________________ Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu |
|
|
|
 |
VenaKruczowłosa
VIP

Dołączyła: 03 Lut 2005
|
Wysłany: 7 Luty 2005, 16:08
|
|
|
| efzetiks napisał/a: | | dzisiaj sie tak zastanawialem czy fakt duzej przerwy miedzy naszymi ksiazkami a czeskimi wynika z wiekszej czestotliwosci wydan u Nich czy poprostu wczesniej zaczeli.. chociaz widze ze powodem moze byc takze powazne traktowanie fanow.. |
Nie, nie zaczęli wcześniej. Po prostu od początku wydawali więcej, a u nas początkowo były to maksymalnie 2 książki rocznie. I nie sądzę by miało to jakikolwiek związek z lekceważeniem fanów. |
|
|
|
 |
VenaKruczowłosa
VIP

Dołączyła: 03 Lut 2005
|
Wysłany: 7 Luty 2005, 16:31
|
|
|
| settler napisał/a: | | i w ten sposob widzimy, ze czeskie tlumaczenia nie sa zle (tak jak niektorzy insynuowali nie znajac tamtejszego jezyka i realiow). skro tamtejsci fani tak wyslawiaja tlumacza, co u nas (mimo, ze PWC jest ogolnie ceniony za swoja prace) nie ma miejsca. dlatego jednak mozna Czechom zazdroscic, bo maja szybko i dobrze. |
Są inne. Są często zmienione. Z tego, co mnie mówili Czesi, czytający też Pratchetta po polsku, to ich tłumacz robi coś takiego jak u nas w filmach Wierzbięta, albo kiedyś Beksiński przy Monty Pythonie. Robi to dobrze, ale dużo przy tym zmienia. Często zwyczajnie sczeszcza - jeżeli rozumiesz o co mi chodzi - a nie tłumaczy.
A co do uwielbienia osoby tłumacza, to sorry, ale nie lubię przesady.
Myślę jednak, że fanom w Czechach bardziej się chce coś robić i (przynajmniej na konwentach) są dużo bardziej aktywni.
Cytat:
| Cytat: | | skro tamtejsci fani tak wyslawiaja tlumacza, co u nas (mimo, ze PWC jest ogolnie ceniony za swoja prace) nie ma miejsca. | Usiłowałam sobie przypomnieć, czy PWC gdzieś jest tak wielbiony i przypomniałam sobie jedną sytuację. Chyba trzy lata temu na krakowskim Imladris kilka dziewczyn rzuciło mu się do stóp na powitanie, gdy wszedł na salę. Z pewnością robiły to dla zgrywy, ale może można to zaliczyć? |
| |
|
|
|
 |
settler
Pirat Rabarbar

Dołączył: 14 Lut 2004 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: 7 Luty 2005, 16:55
|
|
|
nie wiem, czy zostalem dobrze zrozumiany
nie chodzilo mi o to, ze nalezy tak slawic i wychwalac tylumacza, tylko o to, ze jest to dowod na to, ze Czesi lubia swoje tlumaczenia |
_________________ Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu |
|
|
|
 |
efzetiks
VIP

Wiek: 27 Dołączył: 13 Kwi 2004 Skąd: Szczecin
|
Wysłany: 7 Luty 2005, 22:25
|
|
|
moglem zostac zle zrozumiany z tym niepowaznym traktowaniem fanow w PL.. nie chodzilo mi bynajmniej o PWC (chwala mu!) tylko raczej o wydawnictwo i to bylo raczej takie przy okazji (a chodzi mi o jakosc wydam czy o "mnogosc" pozycji dodatkowych).. chodzi o zalozenie "i tak kupia" a nie "dogodzimy ich".. uwidacznia sie orientacja sprzedazowa a nie marketingowa
co do lokaluzowania ksiazek a nie tlumaczenia to mam co do tego mieszane uczucia.. nieprzyjemne doswiadczenia z panem Lozinskim jednak stawiaja mnie na nie.. Babcia Woskowapogoda? nie raczej nie.. (chociaz to akurat jest przyklad tlumaczenia a nie "lokalizowania") |
|
|
|
 |
VenaKruczowłosa
VIP

Dołączyła: 03 Lut 2005
|
Wysłany: 9 Luty 2005, 10:02
|
|
|
| efzetiks napisał/a: | co do lokaluzowania ksiazek a nie tlumaczenia to mam co do tego mieszane uczucia.. nieprzyjemne doswiadczenia z panem Lozinskim jednak stawiaja mnie na nie.. Babcia Woskowapogoda? nie raczej nie.. (chociaz to akurat jest przyklad tlumaczenia a nie "lokalizowania") |
Tłumaczenie nazw własnych (a może tłumoczenie - w końcu jest gdzieś w sieci lista tłumoków polskich) jest często nieprzyjemną praktyką, zwłaszcza, gdy zmienia się przy tym cały nastrój książki np. z wsi angielskiej na wieś polską - co zrobił Łoziński. Inna jednak sprawa, to "lokalizowanie" żartów i dowcipów, czyli zwyczajne zmienianie ich (w przypadku czeskim na ponoć świetne) na bardziej zrozumiałe lokalnie żarty. Jeżeli pamiętacie tłumaczenie Beksińskiego, to zamiast pytania kto wygrał w rozgrywkach piłkarskich w którymś tam roku, mamy w skeczu z Monty Pythonem pytanie spolszczone - kto wygrał festiwal w Jarocinie.
Dla mnie jest to jednak zbyt duża ingerencja w tekst oryginalny. |
|
|
|
 |
settler
Pirat Rabarbar

Dołączył: 14 Lut 2004 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: 9 Luty 2005, 15:44
|
|
|
zgadzam sie z przedmowczynia
Zlokalizowac dowcip slowny to jest cos (patrze praca PWC), jednak spolszczanie wszystkiego jak leci mi osobiescie nie odpowiada. Z tego co jednak widac, Czesi lubia taki styl, wiec mozna powiedziec, ze dostaja to czego chca, a to jest najwazniejsze.
Moja znajomosc wydan czeskich, jak i samego kraju, jego mieszkancow i mentalnosci jest prawie zadna, wiec podkreslam, iz sa to tylko przypuszczenia.
Najlepiej jakby ktos dorwal czeskiego fana i zapytal sie go co on sadzi o tlumaczeniu i co wazniejsze co reszta fanow o nim sadzi. |
_________________ Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu |
|
|
|
 |
Aida
Gość
|
Wysłany: 16 Styczeń 2006, 22:02
|
|
|
Znalazłam "Terry Pratchett portfolio" po czesku.
No i oczy mję pękli...
Podaję parę imion postaci. Na dobry początek:
Pisownia ang. - pisownia czeska bezpolsk. = wymowa +-
Rincewind = Mrakoplas = Mrakoplasz
Bagaż = Zavazadlo
Babcia Wheaterwax = Babi Zlopocasna = Babi Zlopoczasna
Magrat = M. Cesnekowa = Magrata Czesnekowa
Windle Poons = Rumpal Zicka = Rumpal Żiczka
Ridcully = Vzoromil Wysmesek = Wysmieszek
Colon = Tracnik Alfred = Tracznik Alfred
Nobby = desatnik Noblhoch = desiatnik Noblgoch
typowy txt: "to je leż pane, ja to nie udielał"
Vimes = Elanius Samuel
straż nocna = nocni hlidka = Noczni glidka
Detrytus = Navazka = Naważka
Foul Ole Ron = Stary Smrda Rum = Stary Smrdza Rum
GSP Dibbler = Kolik Atsepicnu (A.S.P.) => co na to studencki ASP?
Mme Cake = Pani Bohankova
i last but not least:
KRYSI SMRT Pochmurny Kvikal
Typowy txt: "KVIK!"
P.S. Kto wie jak się nazywam będzie śmiał się 2 razy |
|
|
|
 |
Koziasty
Dołączył: 19 Gru 2005
|
Wysłany: 17 Styczeń 2006, 18:37
|
|
|
Jeżeli chodzi o tłumaczenia i lokalizowania to muszę powiedzieć, że najlepszą rzeczą którą zrobił PWC jest PIP! Czytając po angielsku nie chwytało mnie to "squeak" (nie pamietam dokladnie) tak za serce. Ciekawe czy te "Kvik"i też ich tak chwytają?:>
Jednak czytając po angielsku te same książki, zrozumiałem pewne gagi które w wersji polskiej były takie jakieś nijakie.
Ale taka zmienianie książki jak to czeskie to takie nijakie Jak później taki zobaczy np. WindlePoons to sie popuka w glowe i zapyta kto to jest i o co w ogóle chodzi |
|
|
|
 |
settler
Pirat Rabarbar

Dołączył: 14 Lut 2004 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: 18 Styczeń 2006, 11:13
|
|
|
PWC moim zdaniem bardzo rozwaznie wybiera ktore imiona tlumaczyc, a ktorych nie.
Juz chyba o tym gdzies bylo, ze Czechom sie podoba takie tlumaczenie, natomiast w Polsce by nie przeszlo (i nie przechodzi - patrz DMG).
Ponury Piskacz tez brzmi calkiem dobrze, gdy postawimy go kolo Grim Squeaker. |
_________________ Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu |
|
|
|
 |
Słupek
VIP

Wiek: 20 Dołączył: 29 Kwi 2004
|
Wysłany: 18 Styczeń 2006, 17:08
|
|
|
| Cytat: | | PWC moim zdaniem bardzo rozwaznie wybiera ktore imiona tlumaczyc, a ktorych nie. |
No bo PWC się decyduje na tłumaczenie, gdy to jest naprawdę konieczne. Po prostu gdyby zostawił np. Death albo You Bastard, zaraz podniosły by się głosy (i słusznie) że tłumaczenie jest niepełne.
| Cytat: | | Juz chyba o tym gdzies bylo, ze Czechom sie podoba takie tlumaczenie, natomiast w Polsce by nie przeszlo (i nie przechodzi - patrz DMG). |
DMG to jest nic w porównaniu do pana Łozińskiego, ten to z nazwami takie cyrki potrafi odprawić, że hej.
Może pobawimy się trochę i powymyślamy nazwy właśnie jak z takich hardkorowych tłumaczeń. Będą Gosia Czosnkówna, Średnik, pani Ciastowa, itd. |
_________________ "Capitalism is the fullest expression of anarchism, and anarchism is the fullest expression of capitalism."
Murray Rothbard |
|
|
|
 |
I.Inni

Wiek: 19 Dołączył: 09 Wrz 2004
|
Wysłany: 18 Styczeń 2006, 20:09
|
|
|
| Słupek napisał/a: | | Może pobawimy się trochę i powymyślamy nazwy właśnie jak z takich hardkorowych tłumaczeń. Będą Gosia Czosnkówna, Średnik, pani Ciastowa, itd. |
Rincewind - Spłukowiatr.
Havelock Vetinari - Hawelcjusz Żywiecki.
Kiedyś sobie tak tłumaczyłem. Tylko skąd ten "Żywiecki" mi przyszedł do głowy?... |
_________________ This whole death thing is starting to get a little played out. I mean, who dies nowadays anyway? |
|
|
|
 |
Pasikorek
Moderator

Wiek: 28 Dołączył: 25 Kwi 2004 Skąd: Mstuff
|
Wysłany: 18 Styczeń 2006, 20:39
|
|
|
Esme Weatherwax - Esmaralda Woskowapogodynka
Reg Shoe - Reg But |
|
|
|
 |
QbaJak
Moderator

Wiek: 26 Dołączył: 15 Lut 2004 Skąd: Jastrzębie/W-wa
|
Wysłany: 18 Styczeń 2006, 20:55
|
|
|
a ja tylko napisze od sobie..... niech no teraz ktory, z tych co to do Łozinskiego pretenduja, sproboje narzekac na DMG to nogi z d*** powyrywam... tez sobie zabawe wymyslili
no i jak juz musicie sie bawic, to wydzielcie temat a nie w pieknym Pepickim bedziecie bluźnić |
_________________ Everyone has gods... but sometimes you don't think them gods. |
|
|
|
 |
|
|