 |
Ulice Ankh-Morpork
Dyskowe Forum Dyskusyjne :: dyskowe.info
|
|
Pratchett w oryginale |
| Autor |
Wiadomość |
Krasnola
Kochanica Kora

Wiek: 21 Dołączyła: 18 Paź 2004 Skąd: Poznań (Zalasewo)
|
|
|
|
 |
settler
Pirat Rabarbar

Dołączył: 14 Lut 2004 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: 27 Wrzesień 2007, 20:38
|
|
|
Pozwolilem sobie tutaj przeniesc rozmowe o koszcie ksiazek w Anglii, mysle, ze pasuje.
Krasna, 7 funtow za hardback? Bo caly czas nie moge uwiezyc, zeby sprzedawali ksiazke za mniej niz 40% w zwyklej ksiegarni. Tybardziej, ze mi Going Postal i Thuda! kupowano w Watersone's i placilem pelne 18 funtow. Dopiero Wintersmitha (ktory wyjsciowo juz byl tanszy, jak wszystkie YA) kupowalem na Amazonie duzo taniej.
Teraz jak bylem w Londynie to odwiedzilem kilka Waterstone'sow i ku memu wielkiemu zdziwieniu nigdzie nie bylo ksiazek Pratchetta w twardej oprawie. Nawet Last Hero bylo w miekkiej. Ale ceny i tak byly okladkowe, co oznacza wlasnie 7 funtow (widze, ze kiedys okladkowa byla 6, ale to pare lat temu i starej ksiazki). Natomiast na Amazonie taki Thud! kosztuje wlasnie 50%, czyli 3,5 funta. |
_________________ Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu |
|
|
|
 |
Gadzinisko
Aniołek Krejta

Wiek: 20 Dołączył: 18 Kwi 2005 Skąd: Podkowa Leśna
|
Wysłany: 27 Wrzesień 2007, 20:40
|
|
|
| Okładkowa na moich paperbackach (Mort i Going Postal), kupowanych w wakacje to 6.99. |
_________________
Kto żyw, martwy, kto umiera,
Chodźcie tańczyć Makabrela.
If you don't think your life is worth more than someone else's, sign your donor card and kill yourself. |
|
|
|
 |
settler
Pirat Rabarbar

Dołączył: 14 Lut 2004 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: 27 Wrzesień 2007, 21:02
|
|
|
No to wlasnie mowie, ze 7. Zaokraglalem wszedzie o tego pensa. |
_________________ Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu |
|
|
|
 |
Krasnola
Kochanica Kora

Wiek: 21 Dołączyła: 18 Paź 2004 Skąd: Poznań (Zalasewo)
|
Wysłany: 28 Wrzesień 2007, 07:17
|
|
|
settler, przepraszam, faktycznie możesz mieć rację,b o właśnie sobie uświadomiłam, że w tej księgarni chyba nawet twardych okładek nie było.
Poza tym nie opłaca Ci się bardziej takich właśnie kupować?
A poza tym w charity shopie kupiłam sobie "Komórkę" Kinga za 3 funty. W normalnym sklepie była właśnie po 20 parę. Mam pomysł - jak ktoś z forum pojedzie do Anglii, to będzie chodził po Red Crossach i szukał nam Pratchettów za dwa funty |
_________________ Nie daj się zwieść polskim producentom cyckonoszy! Sprawdż swój PRAWDZIWY rozmiar! |
|
|
|
 |
settler
Pirat Rabarbar

Dołączył: 14 Lut 2004 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: 28 Wrzesień 2007, 10:36
|
|
|
| Tak, miekkie okladki mozna kupic u nas za 30 zl, wiec dla tych 8 zl, nie ma wiekszego sensu robic zamieszania komus i kupowac na amazonie. Jednak milo miec ksiazke dobrej jakosci (twarda oprawa) i do tego w twardej oprawie sa rok wczesniej, a 3 hardbacki ktore kupowalem to w czasie, gdy jeszcze nie bylo miekkiej. |
_________________ Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu |
|
|
|
 |
I.Inni

Wiek: 19 Dołączył: 09 Wrz 2004
|
Wysłany: 20 Lipiec 2008, 20:35
|
|
|
Podczas pobytu nad włoskim morzem kupiłem ichnie wydanie ZMiJUS (Il prodigioso Maurice e i suoi geniali roditori). Oprócz tego były trzy pierwsze części cyklu o Straży (z paskudnymi okładkami), WCL i Zimistrz w twardej oprawie i z obwolutą.
Książka ma miękką oprawę (choć trochę twardszą niż polskie wydania), inną okładkę niż w oryginale [autorstwa Giacomo Callo (art director), Fernando Ambrosi (graphic director) i Stone (foto)]. Wydawnictwo Oscar Mondadori. Tłumaczył Maurizio Bartocci. Cena - 8,40 euro (około 27 zł). Powieść wyszła w serii Bestsellers (z tej samej, w jakiej ukazało się moje hiszpańskie wydanie Zbrojnych), w której wyszły też np. Artemis Fowl i Gwiezdny pył.
Nie znam włoskiego, więc nie jestem w stanie ocenić jakości tłumaczenia. Imiona i nazwy własne pozostały takie same, jak w oryginale, poza imionami szczurów (np. Niebezpieczny Groszek - Fagiolino Quattroporzioni, Ciemnaopalenizna - Abbronzante Solebello, Szynkawieprz - Gran Prosciutto, Śliczna - Pesche).
Co dziwne, nie ma posłowia, a z tekstu wypadły niektóre fragmenty. Zamieszczam tutaj wykaz tych, które udało mi się znaleźć, wraz z numerami stron w polskim wydaniu:
| s. 14 napisał/a: | | - Cześć, głupku! Co byś powiedział na zbicie fortu... nie, spójrz w dół... |
| s. 21 napisał/a: | | - Zadziwmy ich - powiedział Maurycy. - Szczury! Jeśli ci ludzie myślą, że widzieli jakieś szczury w mieście, to teraz się naprawdę zdziwią. Będą o nas opowiadać legendy. |
| s. 39 napisał/a: | | Z myślenia rodziło się mnóstwo dziwnych rzeczy. Jemu samemu odpowiadała koncepcja Ustronnego Miejsca, ale niektóre pomysły młodych szczurów były, no cóż... dziwne. |
| s. 40 napisał/a: | | Niekiedy zdarzały się problemy, ale Przemienione były duże, silne, i potrafiły zastanowić się przed walką. Niebezpieczny Groszek nie był szczęśliwy z tego powodu, ale - jak mówił Szynkawieprz - sprawa sprowadza się do my albo oni, bo tak naprawdę jest to świat, gdzie szczur zjada szczura... |
| s. 44 napisał/a: | Zwykle denerwował Szynkawieprza, na przykład kiedy zapytał: "Co to jest szczur?". Szynkawieprz wtedy odparł: "Zęby. Pazury. Ogon. Biec. Chować się. Jeść. Tym jest szczur."
A na to Niebezpieczny Groszek powiedział: "Ale teraz potrafimy zapytać: <<Co to jest szczur?>> i to oznacza, że jesteśmy czymś więcej". "Jesteśmy szczurami - kłócił się Szynkawieprz. - Biegamy i piszczymy, kradniemy i robimy więcej szczurów. Po to zostaliśmy stworzeni. A na to Niebezpieczny Groszek: "Przez kogo?" i to doprowadziło do kolejnej dyskusji i do powstania teorii o Wielkim Szczurze Żyjącym Głęboko pod Ziemią.
Ale nawet Szynkawieprz słuchał Niebezpiecznego Groszka, tak samo jak Ciemnaopalenizna czy Obwarzanek. A Śliczna słuchała potem ich rozmów.
- Mamy nosy - mówił Ciemnaopalenizna do swoich oddziałów. Kto dał im nosy? Myśli Niebezpiecznego Groszka wędrowały niezauważalnie po głowach innych szczurów.
Pokazywał nieznany teren. Pokazywał znaczenia słów. Pokazywał, że zaprowadzą ich na nieznany teren, i on wydawał się jedynym, który miał pojęcie, gdzie zmierzają. |
| s. 49 napisał/a: | | Maurycy potrafił wyczuć, czego chcą ludzie. A Malicia chciała, czuł to, by ją oszukiwać. Ale nigdy wcześniej nie słyszał, by chłopiec wyglądający na głupka mówił o sobie. |
| s. 70 napisał/a: | - Mogę ugryźć go z tyłu w kark - zgłosił się ktoryś szczur. - Nie będzie się dłużej męczyć.
- Miłosierny pomysł, ale to świństwo dostaje się do krwi - odparł Ciemnaopalenizna. - Znajdźcie nierozbrojoną zatrzaskową pułapkę. Tylko ostrożnie.
- Włożyć szczura w pułapkę, sir? - zapytała Odżywka.
- Lepiej umrzeć szybciej niż wolniej!
- Tak, ale... - Szczur, który uprzednio zgłosił się jako wolontariusz, teraz próbował zaprotestować.
Ciemnejopaleniźnie włosy na głowie stanęły sztorcem. Cofnął się, pokazując zęby.
- Rób, co powiedziałem, bo ugryzę! - warknął.
Drugi szczur wycofał się od razu.
- Już dobrze, dobrze... |
| s. 72-73 napisał/a: | | - Och, prbllttrrrp - wymruczał Maurycy. Na szczęście żaden człowiek nie rozumiał, jak brzydkie jest to przekleństwo w kocim języku. |
| s. 74 napisał/a: | (...)- Wygląda okropnie.
- Ale trzeba przyznać, że logo mają interesujące - stwierdziła Malicia.
(...)To dziwne, pomyślał Maurycy. Jeśli szczury nękają miasto, dlaczego szczurołapy zamknęły swoją siedzibę na cztery spusty? |
| s.75 napisał/a: | | Pułapki, które nie zabijają, pomyślał Ciemnaopalenizna. Czasami ludzie chcą złapać żywego szczura. Uczciwe pułapki, które zabijają na miejscu... no cóż, są złe, ale zazwyczaj można je ominąć, a przynajmniej jest w nich coś czystego. Pułapki nażywe szury są jak trucizna. Oszukują. |
| s. 94 napisał/a: | - Cha, cha, cha! - wybuchnął śmiechem drugi szczurołap. Musiał to długo ćwiczyć, pomyślał Maurycy.
- I my nie mamy szefa - oświadczył Malicii pierwszy.
- Tak, sami sobie jesteśmy szefami - dodał drugi. |
| s. 107 napisał/a: | Może trzeba być blisko, pomyślał Maurycy. Może tylko z bliska ten głos wie, gdzie jest twoja głowa.
(...) Szczurek opadł bezwładnie koło świecy i wpatrywał się niewidzącym wzrokiem w książkę. |
| s. 108 napisał/a: | | Wcale nie, chłopie, pomyślał. |
| s. 112 napisał/a: | - A co trzeba zrobić, jeśli twoja historia się nie sprawdza?
- Zmieniasz ją, aż wreszcie znajdujesz swoją prawdziwą.
- To brzmi głupio. |
| s. 131 napisał/a: | Pierwszy szczurołap odwrócił się gwałtownie. Było coś w tym cichym głosie, co potrafił rozpoznać. Słyszał ludzi, którzy tak samo mówili. Zjawiali się od czasu do czasu w stajni czy stodole, gdzie organizowano gonitwy szczurów. Ubrani w szykowne płaszcze, podróżowali przez góry, zarabiając na życie hazardem, a czasami bardzo skutecznie używali noży. Mieli coś takiego w spojrzeniu i coś w głosie. Mówiło się o nich "dżentelmeni mordercy". Nie wchodzi się w drogę dżetelmenom mordercom.
(...)
Drugi szczurołap przenosił wzrok z szefa na Malicię, jakby próbował się zdecydować, kogo bardziej się boi. |
| s. 159 napisał/a: | Maurycy wiedział dobrze, że jest czymś więcej niż tylko kotem. Wiedział, że świat jest duży i skomplikowany, i składa się na niego o wiele więcej niż tylko myśl, co się trafi na kolejny posiłek - karaluch czy kurze udko. Świat był wieli, skomplikowany, pełen niezwykłych rzeczy i...
...głos, który stał się czerwonym gorącym płomieniem, zagotował jego umysł. Wspomnienia umykały w ciemność. Wszystkie inne głosiki, nie jakiś straszny głos, ale głosy, które należały do Maurycego, kłóciły się, dyskutowały między sobą, mówiły mu, że potrafi lepiej lub że robi coś po prostu żle, stawały się coraz słabsze.
Ale Niebezpiczny Groszek stał nieporuszony, mały i słaby wpatrywał się w ciemność. |
| s. 173 napisał/a: | - Chcesz okazać lekceważenie przedstawicielowi prawa? - zapytał sierżant Doppelpunkt.
- Nie staram się prawa łamać. Ale jeśli chcesz coś uzyskać, rozmawiaj z moim panem. To ten na koniu. Na dużym koniu. |
| s. 175 napisał/a: | - Dlatego ludzie tak niechętnie mu płacą - dodał kapral Knopf.
- Czekaj, czekaj... jak można mieć plagę mimów?
- Słyszałem, że to prawdziwa makabra. Ludzie bali się wychodzić na ulice.
- Chodzi ci o te wymalowane na biało twarze i te skradające się sylwetki...
- No właśnie. Okropność. A właśnie, dziś raniutko na mojej toaletce tańczył szczur. Stepował.
- Dziwne. - Sierżant Doppelpunkt spojrzał jakoś inaczej na kaprala.
- I nucił sobie "Nie ma lepszego biznesu od show-biznesu". Słowo "dziwne" to za mało.
- Powiedziałem dziwne, bo się zdziwiłem, że masz toaletkę. Przecież nawet nie jesteś żonaty.
- Proszę nie zmieniać tematu, sierżancie.
- To toaletka z lustrem? |
| s. 179-180 napisał/a: | | I najwyraźniej nikt nie zauważył, że wszystkie te okrzyki nadeszły z poziomu tuż nad ziemią, a miejsca, z jakiego dochodziły, dziwnie pokrywały się z miejscami, w jakich znajdował się w danej chwili obszarpany kot bez połowy sierści. Natomiast rozległ się ogólny pomruk, nie żeby jakieś konkretne słowa, nic, do czego by się mógł przyczepić zaklinacz, gdyby się naprawdę rozgniewał, ale mruczenie, które wskazywało, że choć nikt nie chce nikogo obrazić, i biorąc pod uwagę każdy punkt widzenia, i zestawiając jedno z drugim, i porównując jedno do drugiego, dajmy chłopcu szansę, oczywiście jeśli pan nie ma nic przeciwko temu i w ogóle proszę się nie gniewać. |
| s. 197 napisał/a: | - Hmmm... nie wolno się zwracać do kota "kiciu", jeśli ma więcej niż dziesięć lat - powiedziała Odżywka.
- Punkt dziewiętnasty be - zdecydowanie oświadczył Maurycy. Nikt nie będzie używał zdrobnień na określenia kota, chyba że zamirza dać mu jeść. To mój punkt - oświadczył dumnie.
- Naprawdę? - zdziwił się pan Schlummer. - Daję słowo, przyszłość jest dziwna. Powiedziałbym, że wszystko trzeba uporządkować. |
|
_________________ This whole death thing is starting to get a little played out. I mean, who dies nowadays anyway? |
|
|
|
 |
I.Inni

Wiek: 19 Dołączył: 09 Wrz 2004
|
Wysłany: 25 Lipiec 2009, 12:45
|
|
|
Hey-hey, kids! [śmiech Klauna Krusty'ego]
Jak co wakacje udało mi się zdobyć kolejne obcojęzyczne wydanie ŚD. W tym roku - Portugalia.
Zwykle miałem szczęście znajdować książki w pierwszej księgarni z brzegu, ale tym razem było inaczej. Miejsce akcji: Lizbona.
Pierwsza księgarnia - Pratchett? Och, mają w wykazie, ale wyprzedane.
Druga (ta sama sieć, o rzut beretem od pierwszej) - pierwsze słyszą.
Trzecia - jak wyżej, radzą iść do księgarni na tej samej ulicy.
Czwarta - no, tu czegoś się w końcu dowiedziałem. Doskonale mówiący po angielsku sprzedawca - jak się okazało, wielbiciel fantasy, zwłaszcza humorystycznego - powiedział, że do niedawna jedną książkę, ale została ona już sprzedana. Prócz tego zdradził kulisy wydawania Pracza w Portugalii (o czym za chwilę) i podał, gdzie być może będzie można coś znaleźć.
Piąta, znaleziona po błąkaniu się po stacji metra - SUKCES! W Bertrandzie (duża sieć księgarń) kupiłem za 12,95 euro (ok. 55 zł) ichnie wydanie BF (czyli A Luz Fantástica).
Wydawnictwo Temas e Debates - Actividaes Editoriais, Lda. Seria Bestsellers. Co ciekawe, BF wydano w Portugalii dopiero w 2003 roku! Wydanie jest całkiem dobrze, w formacie podobnym do polskiego.
Tłumaczył Mário Dias Correia. Nie mam polskiego wydania BF pod ręką, więc nie jestem w stanie całkiem ocenić jakości tłumaczenia. Jak mówił jednak księgarz, jest ono świetne i oddaje dobrze humor. Od siebie dodam, że imiona Dwukwiat pozostał Twoflowerem, kwestie Śmierci zaczynają się od myślników, a tłumacz w przypisach wyjaśnia, czym jest tablica ouija i wstęga Moebiusa (nie znają tego w Portugalii?).
Książki Pratchetta nie odniosły jednak furory w ojczyźnie Vasco da Gamy - według słów księgarza, na przeszkodzie stanął tutaj brytyjski humor, którego Portugalczycy nie zrozumieli oraz fakt wydania książek w formacie jakim znamy w Polsce (w Portugalii większość książek ma duży format). I tak, wyszły tylko trzy pierwsze części ŚD. Za to, jeżeli wierzyć portugalskojęzycznej Wikipedii, część pozostałych książek wyszła w Brazylii. |
_________________ This whole death thing is starting to get a little played out. I mean, who dies nowadays anyway? |
|
|
|
 |
settler
Pirat Rabarbar

Dołączył: 14 Lut 2004 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: 25 Lipiec 2009, 14:38
|
|
|
| W Brazyli sa inne tlumaczenia i chyba dosc sporo tomow zostalo wydanych. |
_________________ Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu |
|
|
|
 |
|
|
Theme modified by Vanti & Krejt. Discworld, Ankh-Morpork and all related characters are trademarks registered by Terry Pratchett. All trademarks are used with permission from Terry Pratchett. Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - recenzje mang |