 |
Ulice Ankh-Morpork
Dyskowe Forum Dyskusyjne :: dyskowe.info
|
|
Chomix: Reanimacja |
| Autor |
Wiadomość |
QbaJak
Moderator

Wiek: 26 Dołączył: 15 Lut 2004 Skąd: Jastrzębie/W-wa
|
Wysłany: 19 Luty 2005, 21:09
|
|
|
Dżordż odbezpieczyl gnata
- Nie ze mna te numery.... Brunatny Chomiku. Od kiedy to chodzisz nieuzbrojony? A moze chowasz cos pod tym swoim smierdzacym futerkiem?
Chomik nie mogl sie juz wycofac, rozpi±ł guziki znajdujace sie po brzusznej stronie futerka i wyciagnal...
(a co też sie pobawie ) |
_________________ Everyone has gods... but sometimes you don't think them gods. |
|
|
|
 |
Blade_Master
VIP

Wiek: 18 Dołączył: 23 Lut 2004 Skąd: Ostrowiec Św.
|
Wysłany: 20 Luty 2005, 10:53
|
|
|
...Bazookę,kałacha, snajperkę małą wykałaczkę - gdyby przypadkowo coś wleciało pomiędzy zęby.
Skrzat powiedział tylko - O --piip-- skąd ty to masz ? Od baci dostałeś na imieniny?
Chomik znalazł kawałek waty ubrudzonej czarną farbą. Dotknął jej, a później namalował na swym pyszczku jakieś nieznane dla nas znaki wojenne.
- Do dzieła - wycedził apodektycznie ... |
_________________ Du ju lana it banana?
 |
|
|
|
 |
Monkey

Wiek: 19 Dołączyła: 22 Lip 2004 Skąd: Kwidzyn
|
Wysłany: 20 Luty 2005, 18:06
|
|
|
W tym momencie z ciemnego kąta pomieszczenia (w obecnej chwili jest to kieszeń kwestora) wynurzyły się dwie postacie formatu kieszonkowego. Pierwszą był G.S.P. Dibbler, drugą kapral Nobbs. Przebywanie w ciasnym, dusznym pomieszczeniu z kapralem było podobno niebezpieczne*, a o kiełbaskach w bułce krążyły legendy**, Chomik i skrzat Busz rzycili się do wyjścia, byle się oddalić od dwóch demonów, przy których jeźdzcy apokalipsy to miłe towarzystwo. W tempie ewakuacyjnym opuścili kieszeń i ...
*nie ma światków, zwłok nie odnaleziono
**NIEpozytywne |
_________________ "Chociaż pożarli przedmioty służące do szerzenia mądrości, nie stali się przez to mądrzejsi." |
|
|
|
 |
Blade_Master
VIP

Wiek: 18 Dołączył: 23 Lut 2004 Skąd: Ostrowiec Św.
|
Wysłany: 21 Luty 2005, 15:07
|
|
|
...wzieli się do roboty. Skrzat Busz wskoczył kwestorowi na głowę, by za chwilę zeskoczyć niżej, na jego nos. Kwestor zzezował lekko.
W tym samym czasie Chomix wdrapał się na małe drzewko rosnące nieopodal kwestora i wyciągnął bazookę. Starał się celować prosto w jamę ustną przeciwnika.
Chomik Chomix dał znak Skrzatowi Buszowi. Skrzat nagle z szybkością pioruna wyjął wykałaczkę i wbił ją w nos kwestorowi - W tej chwili KWESTOR otwiera jamę ustnął i krzyczy dźwięczne - AAA !!! My nose !
Wtedy właśnie Chomix naładował bazookę* tabletkami z suszonej żaby i ...
---
Bazooka ta była oczywiście rozmiarów samego Chomixa |
_________________ Du ju lana it banana?
 |
|
|
|
 |
Vera

Wiek: 19 Dołączyła: 16 Mar 2005 Skąd: Starogard Gdański
|
Wysłany: 18 Marzec 2005, 19:48
|
|
|
...i władował cały magazynek prosto w gardło Kwestora. Ten zesztywniał i padł na podłogę z wielkim trzaskiem*. Chomix wyskoczył z kieszeni Kwestora a za nim Busz Nobby i G.S.P. Dibbler z wciąż pachnącymi świeżą krwią kiełabaskami w bułce. Chomix schował część uzbrojenia pod futerko (w którym w tajemniczy sposób mieści się więcej rzeczy niż wynosi obiętość chomika). Nobby pobiegł do Załatanego Bębna i...
*zapewne pękajacego kręgosłupa |
_________________ Absolutnie nikt mnie nie zmuszał do pisania tego posta. To co napisałam może być wykorzystane przeciwko innym ( i od niedawna przeciwko mnie). Aargh! |
|
|
|
 |
Blade_Master
VIP

Wiek: 18 Dołączył: 23 Lut 2004 Skąd: Ostrowiec Św.
|
Wysłany: 18 Marzec 2005, 19:59
|
|
|
...i opił się do upadłego. Wstrzyknął sobie na dodatek jakieś świństwo i zaczął niszczyć Polskę. A GSP Dibbler zajął dogodną pozycję w Warszawie i zaczął zachęcać :
- Ludzie Ludzie, świeże bułeczki ! Świnia nie uważyła, że zniknęły !
No, tak - głośno pomyślał Chomix zwracając się do Busza - ty i ja znów musimy ocalić polską ludzkość przed Nobbym. Shit... Może zadzwonimy po ... |
_________________ Du ju lana it banana?
 |
|
|
|
 |
Monkey

Wiek: 19 Dołączyła: 22 Lip 2004 Skąd: Kwidzyn
|
Wysłany: 18 Marzec 2005, 20:08
|
|
|
...wiewiórki? To moi starzy kuzyni, zaprawieni w boju.
Wziął do łapki komórę i zadzwonił.
- Możecie pomóc?
Po chwili Chomik odłożył słuchawkę. Momentalnie miejsce zaczęło wypełniać się wiewiórami. Każda miała skórzane pasy z granatami, zielone hełmy i bazooki... aha i najważniejsze, miały na hełmach gogle, to był ich znak rozpoznawczy. Przywódca wiewiórek zasalutował Chomikowi.
- Witamy! - powitał ich wiewiór. - Szefie, kogo zabić?
- Trzeba coś zrobić z tym bałaganem chłopcy. - pokazał dookoła.
Wszystkie wiewióry krzyknęły:
- Tak jest, szefie!
Chomiks przywołał na słówko przywódcę.
- Shuwar, słuchaj, nie chcę tylko tyle ciał co poprzednio, okey? Straszny bałagan i sprząta się długo...
- Szefuniu, a co z klimatem?
- No dobra, co mi tam... idź na całośćććććććć!!!!!
Wiewióry skierowały synchronicznie bazooki i ... |
_________________ "Chociaż pożarli przedmioty służące do szerzenia mądrości, nie stali się przez to mądrzejsi." |
|
|
|
 |
Blade_Master
VIP

Wiek: 18 Dołączył: 23 Lut 2004 Skąd: Ostrowiec Św.
|
Wysłany: 18 Marzec 2005, 20:17
|
|
|
... i zaczęły powoli maszerować w stronę Polski. Droga była długa i męcząca. Przez tą wyprawę, zginęła przynajmniej połowa populacji wiewiórek. Gdy wreszcie doszli na miejsce, zastali spustoszony kraj, strach i pełno etykietek reklamowych przedstawiających Patrycjusza.
- Wiewióry baaczność ! - powiedział przywódzca wiewiórów.
W równym rządku ustawiło się 12 wiewiórek
- Taak jest ! - odpowiedziały posłusznie
- Chcę zaapelować, że niewiele nas zostało. Tutejszy klimat jest dla nas zabójczy, więc musimy nosić nasz supergoogle.
W tym momencie wiewiór założył swe google i podniósł lewą łapkę.
- Do boju !
...
---
Nareszcie Chomix został reaaktywowany ... |
_________________ Du ju lana it banana?
 |
|
|
|
 |
Monkey

Wiek: 19 Dołączyła: 22 Lip 2004 Skąd: Kwidzyn
|
Wysłany: 18 Marzec 2005, 20:40
|
|
|
Chomix odłożył komórę i zwrócił się do skrzata Busha.
- Słuchaj, koleś. Wiewióry załatwiły sprawę, szaleńcem się zajęły i poszły zdominować jakieś pomniejsze imperium, są w tym dobre. A przywódca, Shuwar, to mój bilski kuzyn.
- Jasne, idzemy na piwo?
- Ale ty stawiasz...
- O... co to to nie, koleżko, każdy za siebie płaci.
Obydwaj weszli do delikatnie zrujnowanego Bębna i usiedli przy piwie. Oprócz nich w barze było kilka wiewiórek, które zostały na straży.
Wszyscy cicho coś popijali.
Ktoś rzucił kuflem...
Tymczasem ostatnia formacja wiewiórów pod wodzą Shuwara przygotowywała się do szturmu, na Polskę... |
_________________ "Chociaż pożarli przedmioty służące do szerzenia mądrości, nie stali się przez to mądrzejsi." |
| |
|
|
|
 |
Blade_Master
VIP

Wiek: 18 Dołączył: 23 Lut 2004 Skąd: Ostrowiec Św.
|
Wysłany: 18 Marzec 2005, 21:14
|
|
|
Shuwar był niespokojny. Nie spał całe dnie i noce. Dzisiaj ostateczna bitwa. W nocy nie mógł usnąć, a poza tym męczyła go niestrawność, po ostatnim żołędziu.
- Pozycje obstawione ? Goootowi ? - krzyknął entuzjastycznie kpt. wiewiór.
Grupa wiewiórów spojrzała zza krzaków na nieźle sskacowanego Nobby'ego.
Strażnik nie wiedział co robi, gdzie się znajduje i przede wszystkim kim jest. Kim są ...
- WIEWIÓRKI ? - spytał podejrzliwie
- Za dziadka Długowłosego* draniu ! - krzyknęły wiewiórki i ruszyły do ataku ...
---
*- Nobby, gdy był jeszcze małym dzieckiem udusił wiewióra Długowłosego swoj± zżółkniętą poduszką. A on chciał tylko orzeszka ... |
_________________ Du ju lana it banana?
 |
| |
|
|
|
 |
Monkey

Wiek: 19 Dołączyła: 22 Lip 2004 Skąd: Kwidzyn
|
Wysłany: 18 Marzec 2005, 21:50
|
|
|
...Wiewióry wykonały zmasowany atak, ale Nobby zaczał uciekać. Wbrew pozorom był całkiem szybki.
Kiedy wiewióry dogoniły go jednak (Nie był jeszcze do końca przytomny) okutymi butami zaczął je miażdżyć. Wiewióry były zwinne...
W tem czasie, pod Bębnem ktoś rzucił pierwszym kuflem.
Był to jakiś pechowy pacan, pomyślał Chomix. Mylił się. Gdy się odwrócił, zobaczył, że to Śmierć rzucił, uśmiechał się do wszystkich promiennie i pomachał Chomixowi.
TAK SIĘ ZACZYNA ZABAWA, powiedział PRAWDA?
Zawachał się, uśmiech zgasł mu na... hmmm... wargach.
CZY ZROBIŁEM COŚ NIE TAK?
Bywalcy tawerny zaczęli przeszukiwać kieszenie w poszukiwaniu ostrych, ewentualnie morderczych przedmiotów.
EEE... NIE MOŻEMY ZAŁATWIĆ TEGO POKOJOWO?
- Nie staruszku... - bandzior zawahał się. Czy ten facet rzeczywiście był stary? A że myślał dość wolno, topór świsnął mu koło ucha.
W TAKIM RAZIE POKAŻECIE MI JAK SIĘ BAWIĆ?, kontynułował Śmierć TO MIŁO Z WASZEJ STRONY...
Zanim skończył nad jego czaszką wbił się w ścianę jatagan.
W całej tawernie rodzimi mieszkańczy Morpork już się bili, wiewióry, a było ich dziewięć spojrzały na Chomixa i wyciągnęły bazooki.
Po kolei Drużyna Grzesznego Orzecha odpaliła w ruchome cele.
Niektóre trafiły.
Bibliotekarz aktualnie walczył ze Śmiercią... wynik nie był przesądzony...
Chomix stanął na ladzie i wrzasnął:
- Gdzie Busz?
Wszyscy spojrzeli na rumowisko, skrzat zniknął.
- O nie! - krzyknął chomik. - Poszedł pewnie do Mr Jasia la Dena, to tego Beena wrednago, chcą razem uwolnić Autobusajna!!!!
Frodek i Sanczek - idziecie na Mroki.
Pipek i Meruś do Ankh, na drugą stronę rzeki.
Borowiczek i Gandiv Mag ze mną, a Arguś, Gimnatix i Legoland ochraniają malców.
- Tak jest, szefie. - wykrzyknęły synchronicznie wiewióry. |
_________________ "Chociaż pożarli przedmioty służące do szerzenia mądrości, nie stali się przez to mądrzejsi." |
|
|
|
 |
Blade_Master
VIP

Wiek: 18 Dołączył: 23 Lut 2004 Skąd: Ostrowiec Św.
|
Wysłany: 18 Marzec 2005, 23:40
|
|
|
Wiewióry były zwinne, i żądne krwi Nobby'ego. Nobby przypomniał sobie jak babcia do niego kiedyś mówiła :
-Nobby, do kościoła, Umyj się, popraw włosy !
On zwykle odpowiadał :
- Muuszę ?
- Tak musisz - uzyskiwał odpowiedź
Nobby zawsze bał się wychodzić na dwór. Bał się, że wnuczek Długowłosego, niejaki Aspiryna Sterydek przyjdzie i wbije mu dwa zęby tam gdzie niepotrzeba.
Teraz zauważył właśnie w szeregu goniących go wiewiórów, Aspirynę.
- Ooo mamo - wydusił ...
Tymczasem w zapyziałej karczmie Pod Załatanym bębnem ...
- Marchewa ... Czy mi się wydaje, czy przez ten nowoczesny kamyk z pokrętłem i kabelkami słychać Nobbyego ?
- Słucham Halo ! Panernik 8. Odbiór ! Halo ... Kur/3 khyy khyy ... haaark ... - powiedział stłumiony głos Marchewy- Palenie szkodzi zdrowiu ... Stwierdził po chwili
Aaa .... Mamo, wchodzą mi do nosa ! Aaaa ! Marchewa Soss Soos ! - wydobył się sztuczny głos Nobbyego z radiofonu.
- Czy on powiedział, że je sos z marchewką ?
Marchewa spojrzał groźnie na Vimesa.
- Emm... Marchewa We have a little problem here ... |
_________________ Du ju lana it banana?
 |
|
|
|
 |
Monkey

Wiek: 19 Dołączyła: 22 Lip 2004 Skąd: Kwidzyn
|
Wysłany: 19 Marzec 2005, 09:23
|
|
|
Tymczasem Chomix z wiewiórami przeszukiwali miasto. Chomik ciągle mruczał do siebie nizadowolony.
- Jak mogłem pozwolić uciec temu wrednemu skrzatowi?
Towarzysze dortarli do ciemnego zaułka. W świetle księżyca widoczna była postać opierająca się o mur. Przy bliższym przyjrzeniu się Chomix stwierdził, że to nikt inny ja sam Henry Portret, jeden z wielu wrogów chomika.
Partret opierał się o mur, palił papierosa, podrzucał jakimś miedziakiem (żeby wrażenie zrobić), a obok stała butelka jabłownika.
- Co tu robisz, Pozer? - spytał Chomix.
- Szukam klientów, szczurku...
- Wiewióry, przygotujcie broń!
- Spokojnie, Chomix, mam informacje o skrzacie, którego poszukujecie...
- Ile chcesz?
- A ile macie?
Chomik zastanowił się przez chwilę i zadał pytanie.
- Czy "zero" jest dla ciebie istotną liczbą?
- Nie, przecież to nic.
- Aha, w takim razie nie robi ci różnicy czy dostaniesz 2000 czy 2zł? Dobrze, masz tu dzidzia dwa złote i idź sobie kupić loda.
Portret spojrzał groźnie, ale zobaczył bazooki, które wiewióry trzymały w małych łapkach.
- No dobra, tak więc widziałem...
Pod załatanym Bębnem, tymczasem, Marchewa i Vimes... |
_________________ "Chociaż pożarli przedmioty służące do szerzenia mądrości, nie stali się przez to mądrzejsi." |
|
|
|
 |
Blade_Master
VIP

Wiek: 18 Dołączył: 23 Lut 2004 Skąd: Ostrowiec Św.
|
Wysłany: 19 Marzec 2005, 13:00
|
|
|
... siedzieli i rozmyślali.
- Marchewa... Czy mi się zdaje ... Czy on teraz mówi - po chwili Vimes poprawił się -krzyczy... : " Na boga Prrrr... Co ja gadam przecież jestem ateistą ! Aaa co mi tam ! NA BOGA ! /RachcichCiach.../ Wsparcia !
Czy to oznacza, że ma zaparcia ? - stwierdził podejrzliwie Vimes
Marchewa spojrzał Groźnie na kapitana - Nie, znaczy to, że ma kłopoty ...
Marchew podniósł pachnący alkoholem radiofon
- Odbiór. Pancernik 1,2,3,4 ! Potrzebne wsparcie ! - krzyknął w końcówkę
- Zaraz będziemy, spotkanie tam gdzie zawsze ? W ciemnym zaułku ? Tam co zwykle Portret przebywa ? - wydobył się stłumiony głos
- Tak ...
***
Tymczasem w ciemnym zakątku ...
- No, to widziałem go w różowym domku dla lalek, u niejakiej Susan. Wzięli go tam siłę, a raczej WZIĄŁ GO.
- To znaczy kto ? Antropomorfilogologiczna pers ... o nikokifakcja ? - spytał ostrożnie Chomik
- Tak, ON. - Odpowiedział Portret. Pojawił się u niego mały uśmieszek. Taki, jaki pojawia się GSP Dibblerowi, gdy widzi tłum autokarów przyjeżdżających do Ankh-Morpork - Poproszę jeszcze dwie marchewki i 10 dolarów, to zdradzę wam jak się tam dostać ... |
_________________ Du ju lana it banana?
 |
|
|
|
 |
Monkey

Wiek: 19 Dołączyła: 22 Lip 2004 Skąd: Kwidzyn
|
Wysłany: 19 Marzec 2005, 13:55
|
|
|
...
- Słuchaj, Pozer, nie mam czasu na zabawy. Jak nie wyśpiewasz to Drużyna Grzesznego Orzeszka się tobą zajmie?
- Dobra, dobra... Powiem tylko, że jest w to zamieszany "Mikuś" i jego renifery.
- ? - spytał chomik.
- Nie znasz gangu Mikusia?? To kuzyn Wiedźmikołaja, który przybył ze Świata Kuli, który stworzyli magowie...
- ? - odpowiedziały zgodnie i równocześnie Chomix i wiewióry.
- Możecie dowiedzieć się czegoś od Łosia Konkreta, to kuzyn renifera Rudolfa...Aterazproszęwziąśćtęlufęzdalekawrednewiewióry.
- Dzięki za informacje koleś. Pozer ty się lepiej do mafii nie mieszaj, za słaby jesteś, to tylko taka rada. Busz z Mikusiem zniszczyliby cię...
Tymczasem... |
_________________ "Chociaż pożarli przedmioty służące do szerzenia mądrości, nie stali się przez to mądrzejsi." |
|
|
|
 |
Blade_Master
VIP

Wiek: 18 Dołączył: 23 Lut 2004 Skąd: Ostrowiec Św.
|
Wysłany: 19 Marzec 2005, 14:30
|
|
|
Vimes i Marchew ruszyli przez zadbaną ulicę Pietruszkowską. Kierunkiem ich była mała ciemna uliczka, która od dawna służyła straży, jako SiedzibaDoSpotkań. Odkryli ją, gdy gonili Piorta Rozkłówacza, szalonego zombie. Nie spodziewali się jednak, że Piotr siedzi teraz w krzakach i bacznie obserwuje każdy ich ruch.
- Vimes. Odłuż ten kijek !
- Ale, ale ... to jest dowód - odparł Vimes wystraszony
- Czy dowód wkłada się pomiędzy zęby i się nim dłubie ?! To zwykła wykałaczka ... - zapytał poważnie Marchewa.
- Ale posługiwał się nią niebyle kto ! Sam Chomix... Wiesz o kim mówie ? Jestem jego fanem.
- Wiesz Vimes... W takiej sytuacji jestem zmuszony odebrać ci tą wykałaczkę.
- Ale, ale ... To pamiątka !!!
- Mówiłeś, że dowód !
- Kłamałem - skłamał ...
***
Tymczasem w drodze do KAPITALNEGO ŁOSIA ... Znanego też pod ksywką Konkret.
- Myślisz, że Pozer nas okłamał ? - spytał jeden z wiewiórów
- Tak, myślę, że to prawdopodobne. Szansa jedna na milion... Powiedziałbym - Odpowiedział Chomik pewnie - Dlatego musimy ... |
_________________ Du ju lana it banana?
 |
|
|
|
 |
Monkey

Wiek: 19 Dołączyła: 22 Lip 2004 Skąd: Kwidzyn
|
Wysłany: 19 Marzec 2005, 14:47
|
|
|
...jak najszybciej się tam udać.
- Eeee, nie do końca rozumiem twój tok myślenia Chomix. - powiedział Gandiv "Mag".
- Ależ to proste, nie wiesz, że szansa jedna na milion sprawdza się w dziewięciu przypadkach na dziesięć? Co z ciebie za wiewiór, Gandiv. Wagarowałeś, co?? Zamiast chodzić do szkoły...
- No bo, chomik, to było tak, że na placu stał zawsze Dibblas, wiewiór, który sprzedawał prażone orzechy. - Gandiv się skrzywił. - Nie były zbyt dobre...
W tem czasie Nobby całowicie się rozbudził.
Wiewióry nadal atakowały i... |
_________________ "Chociaż pożarli przedmioty służące do szerzenia mądrości, nie stali się przez to mądrzejsi." |
|
|
|
 |
|
|
Theme modified by Vanti & Krejt. Discworld, Ankh-Morpork and all related characters are trademarks registered by Terry Pratchett. All trademarks are used with permission from Terry Pratchett. Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group |