Ulice Ankh-Morpork Strona Główna Ulice Ankh-Morpork
Dyskowe Forum Dyskusyjne :: dyskowe.info

/subscribe.phpRSS  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat «» Następny temat
Potworny regiment
Autor Wiadomość
wawrzyniec 
VIP


Wiek: 38
Dołączył: 25 Lip 2005
Skąd: Gliwice
Wysłany: 16 Maj 2008, 23:26   

settler napisał/a:
Waw, jedna, czy nawet trzy literowki na cala ksiazke jest calkowicie akceptowalne

jestem chyba jedną z ostatnich osób czepiających się danego wydania, także pozwolę sobie zmilczeć tę uwagę ;]
Tak tylko(na gorąco) relacjonowałem lekturę.
Ciągle czekam na różnice z oryginałem, które stanowią o ubogości polskiej wersji.

I o co chodzi z tym płaceniem za kozę?
Pamiętam trolla z Simon the Sorcerer i tam było coś z kozłem, ale nie do końca potrafię to połączyć;)
_________________
  
 
 
     
settler 
Pirat Rabarbar


Dołączył: 14 Lut 2004
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 16 Maj 2008, 23:29   

wawrzyniec napisał/a:
Tak tylko, na gorąco relacjonowałem lekturę.


Ja to rozumiem i wiem, ze nie jestes taki czepiacz jak ja :mrafroamerykanin: . Ja wyrazales swoja opinie na podstawie tego co napisales.
_________________
Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu
 
 
     
wawrzyniec 
VIP


Wiek: 38
Dołączył: 25 Lip 2005
Skąd: Gliwice
Wysłany: 17 Maj 2008, 00:48   

settler napisał/a:
ja wyrazales swoja opinie na podstawie tego co napisales.

Jakkolwiek by to nie brzmiało.
Uważam, że jest to bardzo ciekawa książka, pozostająca w swej istocie zgodna z kanonem do którego zostałem przyzwyczajony. Jakkolwiek jej budowa bliższa jest wcześniejszym powieściom cyklu, to nie widzę przeszkód aby uznać ją za całkiem dobrą.
Chcielibyście, żeby Kolejna Książka ze Świata Dysku stała się jakimś odpowiednikiem Dostojewskiego, albo - nie daj Święty Jeżu - Coelho lub Pilcha, czy też Hemingwaya (celowo mieszam autorów)??
Trochę jestem zdziwiony, bo jak dla mnie był to kawał fajnego czytania, a to nie dlatego, że mógłbym być uznany za mało wymagającego.

edit waw: dodam tylko tyle, że mam wrażenie, iż czytelnicy, którzy zabrali się za czytanie Pratchetta w wieku lat kilkunastu, wraz ze swoim rozwojem oczekują, że cykl jego powieści będzie coraz dojrzalszy (analogicznie do rozwoju czytelników), a kolejna książka z serii, która nie podnosi poprzeczki nie spełnia ich wymagań. Jak ktoś ma ochotę na polemikę w tym zakresie, to proszę uprzejmie o wybranie odpowiedniego czasu, miejsca i broni. Tylko niechaj to będzie jutro;-) edit 2 (ciągle waw): znaczy dzisiaj, ale po tym jak mi się uda wstać z miejsca, w którym się obecnie kładę;]
_________________
 
 
     
Szczery 


Wiek: 19
Dołączył: 15 Lut 2005
Skąd: z kopalni.
Wysłany: 17 Maj 2008, 10:25   

Ja jestem mniej więcej w połowie i przyznam że jestem jak najbardziej zadowolony. Książka słabsza niż niedawno wydana Straż Nocna, ale wciąż wciąga, nie daje czasu na nudę i przynajmniej nie wystaje na półce ponad inne książki, a folia odlazła mi tylko leciutko w lewym, dolnym, tylnym rogu ;)
Mocne nawiązanie do królowej Wiktorii i w ogóle całego tego fanatyzmu rodziny królewskiej.
_________________
"Tu właśnie odeszły smoki.
Leżą...
Nie sa martwe i nie są uśpione. Nie czekają, bo czekanie implikuje cel. Być może odpowiednim słowem jest...
...drzemią."
  
 
 
     
Pasikorek 
Moderator


Wiek: 28
Dołączył: 25 Kwi 2004
Skąd: Mstuff
Wysłany: 17 Maj 2008, 17:41   

Znaczy słabsza, czy mniej mroczna, bo to 2 różne pojęcia?
 
 
     
Szczery 


Wiek: 19
Dołączył: 15 Lut 2005
Skąd: z kopalni.
Wysłany: 17 Maj 2008, 19:00   

Jak piszę słabsza to mam na myśli słabsza :) (choć mniej mroczna swoją drogą) Ale wciąż jeszcze trzyma dobry poziom wg mnie. Przynajmniej bawi i ciekawi, a tego oczekuję od książki.
_________________
"Tu właśnie odeszły smoki.
Leżą...
Nie sa martwe i nie są uśpione. Nie czekają, bo czekanie implikuje cel. Być może odpowiednim słowem jest...
...drzemią."
 
 
     
Henna 
Aniołek Krejta


Wiek: 22
Dołączyła: 02 Mar 2006
Skąd: Gdynia
Wysłany: 18 Maj 2008, 00:09   

Ja uważam, że to bardzo dobra książka. Nie ma chyba sensu porównywanie do Straży Nocnej, bo jest po prostu inna. Bardzo dobrze się ją czyta, porusza bardzo drażliwy problem społeczny (jak wreszcie przetłumaczą ją na szwedzki, to w Kraju Bezwzględnego Równouprawnienia zrobi furorę :roll: ). Ach, te nawiązania - brak słów. A to zakończenie to nie taki znowu happy end... Taka wybuchowa mieszanka Wieczoru Trzech Króli, Skazanych na Shawshank i 9 Roty. No miodzio.
_________________

"Już lepiej powiedz Feniks. Fenomen to diabli wiedzą, co to jest, może jakieś świństwo" -
A Midsummer Night's Dream
 
 
     
Kaen 


Wiek: 25
Dołączył: 10 Maj 2007
Skąd: Z zaskoczenia.
Wysłany: 19 Maj 2008, 11:21   

Może ja się nie wyraziłem jasno:
MR czytałem fefdziesiąt razy, bo na równi ze Strażą Nocną to jest mój personal best. Ta książka jest mroczna, brudna tudzież zlana krwią i deszczem. Tłumaczenie nie jest. Może się nie dało inaczej, nie wiem.
Co więcej, nie mówię, że źle i że powinni tego zabronić. Mówię ino, że dla mnie to za mało i że nie mam ochoty już czytać Pratchetta po polsku*.

Aha, zakończenie rzeczywiście ssie.

*a przecież wszyscy wiemy, że i tak będę.
_________________
Wytracę mądrość mędrców, a przebiegłość przebiegłych zniweczę.
 
 
     
Szczery 


Wiek: 19
Dołączył: 15 Lut 2005
Skąd: z kopalni.
Wysłany: 20 Maj 2008, 07:30   

Wczoraj skończyłem czytać. Dobra książka, ale końcówka rzeczywiście mogłaby być dużo lepsza... A dalej to już spoilery do zakończenia...

Spoiler:

Nie miałem nic przeciwko kiedy okazało się że cały oddział to kobiety. Nie wkurzyło mnie zbytnio kiedy okazało się że armia Borogoviańska opiera się głównie na kobietach. Jednak kiedy Maladict przedstawił się jako Maladicta, byłem już rozczarowany. A w mojej opini Prachett przegiął już zupełnie, czyniąc Jackruma kobietą ](*,)
Co do czytania MR w oryginale - mi się przede wszystkim nie spodobała w polszczyźnie ostatnia rozmowa Polly... przepraszam, kaprala Perksa, z Jackrumem. W angielskim nie ma tego problemu odmiany rodzajów w pierwszej osobie, tak jak w polskim [byłem, byłam itd.]. W tej rozmowie kłuło mnie właśnie to że Jackrum nagle ... przeszła... na mówienie o sobie w rodzaju żeńskim tak gładko jakby przez ostatnich kilkadziesiąt lat non-stop nie udawała mężczyzny...

A z ogólnych wrażeń to jeszcze: Za mało Vimesa ;P - minus
Chyba dość oczywiste nawiązanie Łazer - Joanna D'arc - plus.

_________________
"Tu właśnie odeszły smoki.
Leżą...
Nie sa martwe i nie są uśpione. Nie czekają, bo czekanie implikuje cel. Być może odpowiednim słowem jest...
...drzemią."
  
 
 
     
Kaen 


Wiek: 25
Dołączył: 10 Maj 2007
Skąd: Z zaskoczenia.
Wysłany: 20 Maj 2008, 10:06   

Spoiler:

To, że Jackrum jest kobietą jest właśnie bardzo fajne. Szczególnie, jak się czyta drugi raz. "I am not a violent man", "He's not the man you think he is" i tak dalej.
Problem polega na tym, że po polsku to nie brzmi tak naturalnie jak po angielsku.
Maladicta jest rzeczywiście rozczarowująca. Głównie dlatego, że nie jest wcale kobieca przez całą książkę. Bo nawet Jackrum jest w wielu przypadkach.

Dodatkowo: W kilku dialogach Polly/Perksa panu Piotrowi się niestety zaimki kopią i kiedy Polly jest chłopcem, używa -łam. Szczerze mówiąc nie zazdroszczę takiego zadania. Łatwo pewnie nie było:).
_________________
Wytracę mądrość mędrców, a przebiegłość przebiegłych zniweczę.
 
 
     
Sayoko 
VIP


Wiek: 18
Dołączyła: 16 Maj 2005
Skąd: Kraków
Wysłany: 20 Maj 2008, 21:55   

Jako że trwa klasyfikacja, a ja jestem w trzeciej klasie, nadal nie nabyłam tłumaczenia.
Ale czytam Wasze recenzje i nadziwić się nie mogę. W życiu nie nazwałabym zakończenia hepi endem, bo choć

Spoiler:

wszyscy przeżyli i wrócili do domów, bohaterki nic nie zmieniły. Dla mnie to przygnębiające - stały się po prostu maskotkami, ciekawostką. Nie pomogły sprawie równouprawnienia, a prawie jej zaszkodziły.

To nie jest holyłódzki hepi end.

Jak wielekroć wspominałam - MR to moja ulubiona książka i będę jej bronić pazurami.
Ktoś napisał, że wśród fanów uchodzi za najsłabszą część. To tylko połowa prawdy. Podzieliła fanów na tych, dla których to część najlepsza i tych, dla których najgorsza (wiem co mówię jako stała bywalczyni dA i FFN).
Spoiler:

Przyznaję jednak, że w momencie, kiedy połowa oficerów okazuje się kobietami, fabuła robi się naciągana. I o ile Jackrum mnie nie zaskoczył, Mal- owszem. To była przesada.
Jednak to nie jest zakończenie. Zakończenie-to ostatnie kilka stron- wywraca do góry nogami to, do czego można było dojść po krytykowanym przeze mnie obrocie sprawy.
Mnie cholernie przygnębiło w każdym razie.

_________________
space may be the final frontier
but it's made in a Hollywood basement
 
 
     
Kaen 


Wiek: 25
Dołączył: 10 Maj 2007
Skąd: Z zaskoczenia.
Wysłany: 21 Maj 2008, 01:52   

Spoiler:

Sayoko, masz rację. Książka ma kilka zakończeń. I rzeczywiście to ostatnie wcale nie jest happy endem. Ale happy endem poprzedzone.

MR jest ogólnie zupełnie inne niż pozostałe ksiązki Pratchetta. Nie jest praktycznie w ogóle 'zabawna' i poza zaatakowanym gołębiem nie mamy wcale typowych pratchettowskich "gagów". Humor jest sytuacyjny i raczej nie jest to wesołe ha-ha.

Mam nadzieję, że Pratchett wróci jeszcze do tej formuły.
_________________
Wytracę mądrość mędrców, a przebiegłość przebiegłych zniweczę.
 
 
     
Pasikorek 
Moderator


Wiek: 28
Dołączył: 25 Kwi 2004
Skąd: Mstuff
Wysłany: 21 Maj 2008, 08:50   

Czyli trochę pod tym względem przypomina Równoumagicznienie.
 
 
     
Madlenita 

Wiek: 24
Dołączyła: 03 Maj 2008
Skąd: Piotrków Tryb.
Wysłany: 21 Maj 2008, 12:46   

Jak zaczęłam czytać w piątek (oczywiście matras) to rzuciło mi się w oczyw, ze ksiązka jest nieco poważniejsza niż pozostałe pratchetty... Ale i tak mi się podoba. Zakończenie- wygrał Vimes, przecież chciał szybko wrócić do domu ;-)

A kwesta Polly, ze czasem można zagrozić pięknemu księciu kopnięciem w parówkę... Ideał...
A co do rysunku to książę jest trochę za gruby, widać na potrzeby karykatury :-)

I zapomniałam dodać: czy tylko w moim egzemplarzu jest bład w przypisie na stronie 142? przypis został podany na stronie wcześniejszej, a gwiazdka jest na 142 właśnie...
 
     
wawrzyniec 
VIP


Wiek: 38
Dołączył: 25 Lip 2005
Skąd: Gliwice
Wysłany: 21 Maj 2008, 14:41   

Cytat:
I zapomniałam dodać: czy tylko w moim egzemplarzu jest bład w przypisie na stronie 142? przypis został podany na stronie wcześniejszej, a gwiazdka jest na 142 właśnie...

Gdyby tak było, to Twój egzemplarz dawno należałby do Kormaćka;-)
A tak jesteś po prostu posiadaczką egzemplarza nieunikatowego.

[ Komentarz dodany przez: Kormaciek: 21 Maj 2008, 15:14 ]
Ale powiem Ci, W, że zanim przeczytałem Twojego posta, pierwsze co pomyślałem, to: O, Ja Cię! Muszę to mieć :)
_________________
 
 
     
Madlenita 

Wiek: 24
Dołączyła: 03 Maj 2008
Skąd: Piotrków Tryb.
Wysłany: 21 Maj 2008, 19:54   

tak pomyślałam, bo nikt na to nie zwrócił uwagi...
A ja jak czytałam i zobaczyłam tę gwiazdkę za to bez przypisu to mnie szlag trafił, ze go w ogóle zgubili... Chyba osoba odpowiedzialna za skład nawaliła...

A w ogóle jakie to unikaty ma w swojej kolekcji "Kormaćk"?
  
 
     
Pasikorek 
Moderator


Wiek: 28
Dołączył: 25 Kwi 2004
Skąd: Mstuff
Wysłany: 21 Maj 2008, 20:05   

Tego się nie da opisać, musiałabyś sama zobaczyć :wink:
 
 
     
Madlenita 

Wiek: 24
Dołączyła: 03 Maj 2008
Skąd: Piotrków Tryb.
Wysłany: 21 Maj 2008, 20:18   

Może na zjeździe pokaże przynajmniej zdjęcia? :mrafroamerykanin:
 
     
jetinajt 


Dołączył: 28 Lip 2007
Wysłany: 23 Maj 2008, 22:42   

Książka była by na prawdę fajna, ale... Ale gdyby nie była ze Świata Dysku. Podczas czytania wydawało się, że Pratchett cały czas musiał przypominać sobie, że nad tytułem będzie napisane Disworld. I tak do książki o bardzo poważnej tematyce wplatał gagi nie do końca trzymające klimat całości. Niestety ani Polly ani Jackrum nie są jak Vimes chodzącą cynizmem i ironią, które lepiej potrafią opisać absurdy Borogrovii. Ogólnie cała książka przypomina próbę wstawienia Rincewinda do poważnej opowieści, co niestety nigdy ze sobą współgrać nie będzie.

EDIT. Żeby nie było samych marudzeń to muszę powiedzieć, że świetnie zostały nakreślone postacie dziewczyn ze szkoły.
 
     
Figgin 

Wiek: 20
Dołączył: 10 Gru 2005
Wysłany: 23 Maj 2008, 23:12   

Noo nie :( . Czytam sobie ten Potworny Regiment, muszę przyznać, że całkiem się wciągnąłem, a tu nagle... brakuje stron 241-256 :/. Jak znam moje szczęście, to pewnie trafiłem na jakiś rzadki błąd, który trafia się w jednym na milion egzemplarzy książki :P . Ale, tak dla pewności: czy u was też tak jest?

Ps. Mógłby mi ktoś streścić wydarzenia na tych stronach? :)
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Theme modified by Vanti & Krejt.
Discworld, Ankh-Morpork and all related characters are trademarks registered by Terry Pratchett.
All trademarks are used with permission from Terry Pratchett.
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group