Forum: Co nowego? Wysłany: 23 Lipiec 2010, 06:57 Temat: Snuff
w Unseen Academicals też to było. Chyba golem jakiś wciągał coś w piwnicach Niewidocznego Uniwersytetu. Chyba golem, bo nie jestem pewien kim on był dokładnie, a książki pod ręką nie mam.
Może Pterry się szykuje na poważniejszą tematykę?
Niegłupie, ale czym go postraszy? Że każe go zrzucić do czegoś, co ma kolce na dole? Wtedy już nie miałby takiej władzy... Chociaż...
W sumie nie myślałem o tym. Ale fakt, ciekawy pomysł, nie powiem
Z tym że chyba wolałbym już ukatrupienia Vetinarego i żeby rządził miastem jako zombie. Albo wampir. Wieczny władca Ankh... i miasto działa
Zanim doszedłem do tego, że on krytykuje sam siebie jako aktora w tych filmach wszystkich, chyba z dziesięć minut zachodziłem w głowę, o kogo mu chodzi...
A co w takim razie z tym meczem nadrektorów? Mieli zagrać o kapelusz, ale w końcu Henry został sędzią. Z meczu nici, czy go przełożyli?
Wiem, że pytam o rzeczy, o które nie powinienem pytać, czytając książkę. Ale chrzestnej pożyczyłem i chwilowo sięgnąć po książkę nie mogę...
A tak właściwie, bo dzisiaj rano się nad tym zastanawiałem:
Spoiler:
O co w końcu zagrali ten mecz? O kapelusz nadrektora? Ale to chyba mieli grać Ridcully z Dziekanem. A tutaj zbiórka wszystkich z AM się zrobiła przeciwko NU. Czy kapelusz zyskał miano jakiegoś pucharu metaforycznego czy jak?
Może coś mi umknęło, jeśli tak, wyprowadźcie mnie z błędu, bo szczerze, trochę mnie to męczy
Hmm... Nie mogę znaleźć nigdzie filmu "Kolor magii". Coś mi się wydaje, że tam była wymowa
A że Pterry współpracuje z twórcami przy nich, to chyba będzie dobrze
Tylko nie jestem pewien, czy Ridcully tam występował...
Dla tej kobiety należałoby chyba wprowadzić pojęcie emo lolita, trochę bezsensowne, bo wiadomo, że emo nie mają seksualności.
Z tym poradzili sobie Japończycy (jak ze wszystkim ) i stworzyli subkulturę o europejsko brzmiącej nazwie gothic lolita. Kiedyś zdarzyło mi się z tym gdzieś spotkać
Przeczytałem w niedzielę. Ogólnie całkiem nieźle, no ale...
Właśnie, jest kilka 'ale'.
Korekta korektą, kiedy Agata zwróciła uwagę na jeden ortograf, sam wypatrzyłem cztery czy pięć. No ale zdarza się, nikt idealny nie jest
To co bardziej mnie martwi, to jakaś tendencja Terry'ego do powolnego rozwijania fabuły gdzieś do środka książki. Potem tak jakby rozpędza się i nie wie jak zatrzymać. Taka jazda wagonikiem pod górkę i potem z górki. Jakby chciał napisać dwa razy więcej, ale wydawca go ograniczył ilościowo. Sam nie wiem. Zauważyłem to już w Świecie Finansjery, ale myślałem że to tylko taki wybryk Tutaj jednak... no coś mi nie gra po prostu.
A może chciałbym poczytać o tym jak męczą się z wszystkimi nowymi pomysłami próbując je metodą prób i błędów... Nie wiem, naprawdę. Jak dla mnie za szybko wpadają na wszystkie sprawdzone w świecie kuli pomysły pod koniec książki.
To tyle z tego, co mi się nie podobało.
Natomiast to co bardzo przypadło mi do gustu to drugie znaczenie tytułu
Taki smaczek.
Niewidoczni Akademicy to nazwa drużyny magów, ale z drugiej strony... potraktować to można jako określenie tych ludzi, którzy są, a których normalnie na NU nie widać. Są Niewidocznymi Akademikami. A przecież o takich właśnie opowiada NA: nocna kucharka, ściekacz, świecowy walet... Bez ich pracy NU nie był by taki jakim go znamy.
Ja czekam aż do mojej mieściny przyślą ją do Matrasu. Ewentualnie, jeśli nie zdążą do weekendu, to w sobotę w Łodzi postaram się nabyć ją czym prędzej. Chcę już!
Nie chcę się czepiać, bo arty mi się bardzo podobają, ale ten dzyndzel od kosy, ten taki patyk poprzeczny, powinien być chyba z tej samej strony co ostrze
Ale to taki detal, ogólnie naprawdę... Szacun, jak to chopy godojo