Ulice Ankh-Morpork Strona Główna Ulice Ankh-Morpork
Dyskowe Forum Dyskusyjne :: dyskowe.info

/subscribe.phpRSS  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat «» Następny temat
Schematy w książkach Terry'ego
Autor Wiadomość
QbaJak 
Moderator


Wiek: 26
Dołączył: 15 Lut 2004
Skąd: Jastrzębie/W-wa
Wysłany: 22 Wrzesień 2004, 00:04   Schematy w książkach Terry'ego

własnie jestem po lekturze 3W, Piramid i w trakcie S!S! (tak w ramach odświerzania serii ;) )

niesety z przykrością musze zauważyć (to czego wcześniej nie widziałem AŻ TAK BARDZO) - że wszystkie te trzy książki napisane są według jednego schametu, otóż mamy królestwo i tron na którym kogoś trzeba posadzić. Tym kimś jest oczywiście "prawowity" następca, który ze względu na Przeznaczenie wraca żeby ów tron objąć - a przynajmniej wszystkim na około się tak wydaje - staje przed ludzmi i mówi "nie chcę go" a władzę przejmuje ktos inny

to oczywiście w dużym skrócie i uproszczeniu ale tak to wygląga, w 3W mamy Tomjona i Błazna, w Piramidach Teppica i Ptraci, a w SS Marchewe i Vetinariego

ktoś może zaprotestować i powiedzieć, że te trzy ksiązki są zupełnie inne, ale dla mnie to tak jakby odgrzać 3 razy ten sam kotlet i podać go na inych talerzach i z inna sałatką (w tym wypadku Czarownice na Larnce, Piramidy na Djelibeiby i Straż na Ankh-Morpork)


kolejnym schematem który powiela się u Pratchetta jest budowa książek o Straży - jak dotąd wszystkie trzy wydane w Polsce (Straż!Straż!, Zbojni i Na Glinianych Nogach) oraz (co okazało po konsultacji z Aidą) także 5elefant i NightWatch wyglądają mniej wiecej tak

jest problem, super Szerlok Vimes głowi się nad rozwiązaniem, udaje mu się, poczym komendant zostaje nagrodzony przez Vetinariego

i znów niby historie sa inne ale spróbujcie przeczytać 5 razy z rzedu to samo i okaże się czy aby na pewno.....
_________________
Everyone has gods... but sometimes you don't think them gods.
  
 
 
 
teodork
[Usunięty]

Wysłany: 22 Wrzesień 2004, 08:25   

Tez te schenaty mnie draznia, choc w przypadku cyklu o Strazy mozna darowac- z zalozenia sa one podcyklem detektywistycznym, wiec i w kazdej musi byc jakas zagadka kryminalna.
 
 
Vende
Gość
Wysłany: 22 Wrzesień 2004, 09:27   

Nienienienienienie. Uprosciles i szufladkujesz. Choc troche racji masz, ze sposob budowy historii jest wspolny, lecz nie tylko dla tych ksiazek, ale calosci tworczosci Pratchetta. Tylko, ze tak patrzac sie na literature mozna powiedziec, ze wszystko, co nie jest rozprawa naukowa, jest pisane wg tego samego klucza lub wzorcow definiujacych dany gatunek.
 
 
Pasikorek 
Moderator


Wiek: 28
Dołączył: 25 Kwi 2004
Skąd: Mstuff
Wysłany: 22 Wrzesień 2004, 10:11   

To nie jest szufladkowanie. Popatrzcie na książki z Rincem. Pojawia się problem, Rince ma pecha, bo jest blisko, a jak nie jest blisko to go ściągną. Nie chce ratować świata [rozwikłać problemu] a i tak zawsze to robi. Robi z wielką niechęcią i przez przypadek. Że nie wspomnę o uciekaniu. Tak było w każdej książce z nim. Nawet w NŚD. A Ostatni Kontynent [nawet okładka przedstawia uciekającego Rinca] będzie pewnie taki sam.

BTW, Maurycy nie przypomina wam Rinca ? Bo mi tak. Niby nie chce, najlepiej by uciekł, jednak zostały w nim jakieś okruszki szczurostwa i ewentualnie pomoże szczurom, chciaż i tak najlepiej to by uciekł.

Nie to żeby mi się to nie podobało. Ale schemat jest widoczny.
 
 
 
efzetiks 
VIP


Wiek: 27
Dołączył: 13 Kwi 2004
Skąd: Szczecin
Wysłany: 22 Wrzesień 2004, 13:12   

dzieki temu przed Nami Uswiadomiaczami jest kolejne wyzwanie.. zle dobrane ksaizki moga rzeczywiscie troche do Pratchett`a zniechecic. Moj dobry kumpel stwierdzil nawet ze 'przeczytac jedna ksiazke Pratchett`a to jakby przeczytac wszystkie', coz stracony przypadek juz sie go nie nie nawrooci :D
 
 
 
settler 
Pirat Rabarbar


Dołączył: 14 Lut 2004
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 22 Wrzesień 2004, 15:57   

cos w tym jest
motywy Kosiaza i Soul Music tez sa do siebie podobne
Smierc znika, a Swiat Dysku ma problem z jakims elementem bedacym codziennoscia u nas (supermarkety, albo muzyka rozrywkowa)

jednak, mimo to jakims cudem takich frajerow jak my, ktozy kupuja kazda nastepna ksiazke i umieja ja odrozniec i ocenic (czesto zupelnie inaczej niz inna z tym samym motywem). dlatego Pratchett dalej tak pisze i dalej jest to dobry sposob dla niego na zarobienie piniazkow :)

mozna tez powiedziec, ze sie powtaza, gdyz co chwila pojawiaja sie parodie rzczy znanych z naszego swiata, a z ktorymi Swiat Dysku nie radzi sobie najlepiej (np. Ruchome Obrazki, Muzyka Duszy)
_________________
Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu
 
 
 
Aida
Gość
Wysłany: 22 Wrzesień 2004, 19:58   

Nie chodzi o ocenianie ale o wyszukiwanie. Więc: wyszukujmy, tropmy, grzebmy, wykopujmy i wydzierajmy.

Uzupełnię wypowiedź Qbajaka:
Schemat w "Straży" wygląda mniej więcej tak:
1. pojawia się złoczyńca (ang. villain) i trzeba go złapać w imieniu prawa, a dokładniej "prawa Vimesa";
1a - nie zawsze się pojawia w podobny sposób - zagrożony jest Patrycjusz osobiście/ jego urząd / stabilność w Ankh-Morpork
1b. - Vimes spotyka się z Vetinarim
2.-n. - następuje seria piętrzących się i wikłających wydarzeń, z tymże padają co najmniej 2 trupy; Vimes postanawia coś z tym zrobić i
3. co najmniej raz spotyka się (faced) ze złoczyńcą
4.następuje ostateczne starcie ze złoczyńcą, któremu Vimes długo, zawile i spokojnie relacjonuje przebieg śledztwa; złoczyńca o dziwo miast zrobić coś złego bądź zwiać wykorzystują zagadanie Samuela, cierpliwie wysłuchuje wszystkich tych paranoicznych bredni, po czym
5. ginie zamordowany przez kogoś ze Straży (Vimes, lub Carrot);
6. Vimes spotyka się z Patrycjuszem zamiast ponieść przykre konsekwencje zostaje awansowany i wszyscy (poza Bogu ducha winnym złoczyńcą, tudzież jego rodziną) są zadowoleni;
7. miasto nad serią dziwnych wydarzeń przechodzi do porządku dziennego.

Zastanawiało mnie w "Night Watch" na co na litość boską można jeszcze awansować Vimesa, skoro wyżej stoi już tylko Patrycjusz. Bardziej mnie to frapowało niż akcja książki. Jednak i tym razem autor postawił na swoim: Vimes dostał "zabytkową" powstańczo i sentymentalnie dzielnicę.

Jak myślicie, co będzie w "Going Postal"...? :roll:
 
 
QbaJak 
Moderator


Wiek: 26
Dołączył: 15 Lut 2004
Skąd: Jastrzębie/W-wa
Wysłany: 22 Wrzesień 2004, 21:47   

{OT}
przeciez going postal ma byc o znaczkach poztowych wiec moze troche sie od strazy oderwie i bedzie mniej wiecej tak jak TheTruth (a przynajmniej mi sie wydaje ze Truth jest troszek inna bo szczerze mowiac nie czytalem)
{EoOT}

Uzupełniajać wypowiedź Settlera przeciez Mort tez był zbudowany na tymczasowym zniknięciu Śmierci, wiec mozna powiedziec ze cala dotychczasowa seria która ukazala sie w naszym pieknym kraju także jest zbudowana na kanwie jednego schematu... ciekawe jak bedzie z Wiedzmikolajem - ale o tym to przekonamy sie juz za pare dni :)
_________________
Everyone has gods... but sometimes you don't think them gods.
  
 
 
 
banita 


Dołączył: 15 Kwi 2004
Skąd: znienacka
Wysłany: 23 Wrzesień 2004, 00:20   

To prawda, że Pratchett pisze schematycznie, stąd jeżeli traktuje się jego powieści oględnie, szybko potrafią się znudzić. Nie dziwią mnie głosy ludzi o jakich wspomniał efzetiks - że po jednej książce zna całego Pratchetta. I trzeba uczciwie przyznać, że jest to słaba strona Świata Dysku , ale nie tylko z resztą jego. Każda seria w pewnym momencie wpada w pewną schematyczność. Szczególnie tak duża jak ŚD. Może nie do końca jeszcze to odczułem, wszak nie czytałem żadnego angielskiego tomu poza wypalającym oczy "monitorowym" Carpe Jugulum (też z resztą przypominającego nieco Panowie i Damy") Dla mnie, pomimo tego wszystkiego, ta seria ma jednak jakąś magiczną moc. Chociaż znasz schematy - Pratchett zawsze jest w stanie czymś zaciekawić i zaskoczyć. Fakt MD była słaba bo za bardzo przypominała Kosiarza, ale z drugiej strony jakże inne były oparte o ten sam schemat, który przytoczyła Aida Zbrojni i Na Glinianych Nogach.

Aha i jeszcze takie małe porównanie. W czasach mojej późnej podstawówki i wczesnego liceum pojawił się w Polsce Asterix. Seria, która wciągnęła mnie podobnie jak teraz Świat Dysku (nerwowe obgryzanie paznokci w oczekiwaniu na nowy tom, ciągłe wizyty w księgarniach z sakramentalnym pytaniem - czy już - honorowa półka na całą kolekcję itd, itp). Ona również składała się z 30 tomów. I taka analogia. Przez pierwsze kilka komiksów było widać, że świat Goscinnego i Uderzo nabiera kształtu i koloru (zarówno pod względem fabuły, bohaterów, jak i samego rysunku) Od mniej więcej ósemgo, dziewiątego zeszytu zarysował się spójny świat. Poźniej zaczynały się powtórki (Panoramiks nie może przyrządzić magicznego napoju i wysyła Galów aby uratowali usadę, Rzymianie wpadają na kolejny chytry plan zniszczenia osady, który rozgryza tylko podejrzliwy Asteriks itd itp) To jednak nie raziło, ponieważ schemat był gdzieś w tle, a szło o zupełnie inne rzeczy. Jednak w pewnym momencie z przykrością zauważyłem, że coś z tą serią jest nie tak. Straciła gdzieś swoją świerzość i polot. To co kilka zeszytów wcześniej było ledwie sugestią uderzył z pełną moca w ostatnich zeszytach: "Róża i miecz" i "Galera Obeliksa" (pomysł z Atlantydą zamieszkaną przez dzieci to po prostu zbrodnia!!!). Były one już po prostu nudne. Widać, że autorowi (Goscinny zmarł wcześniej) zabrakło pomysłu, a raczej na siłę próbował coś odświeżyć i wychodziła z tego po prostu lipa. To się nazywa prawo serii.
Cały czas łudzę, się, że z Pratchettem będzie innaczej, ale gdzieś w głębi duszy przeczuwam, że ten moment nadejdzie. Moment "Róży i Miecza" w Świecie Dysku. Oby tym razem prawo serii nie zadziałało, oby pojawiło się najpóźniej - ale to są moje nadzieje. Prawo jest prawem. Zaręczam jednak, że kiedy już nadejdzie książka, która stanie się kamieniem milowym oznaczającym faktyczny koniec, każdy z nas doskonale to zauważy. Nie będzie domysłów, sugestii, przeczuć, czy uwag. Będzie koniec.
_________________

 
 
Vende
Gość
Wysłany: 23 Wrzesień 2004, 09:23   

> banita
> Cały czas łudzę, się, że z Pratchettem będzie innaczej, ale gdzieś w
> głębi duszy przeczuwam, że ten moment nadejdzie. Moment "Róży
> i Miecza" w Świecie Dysku.

Nie wiem jak to delikatnie powiedziec. Ten moment juz nadszedl. Wyznaczyly go IT i J. To ostatnie tomy, w ktorych cos jeszcze moze zaskoczyc, schematy nie bola, zarty /nawet jezykowe/ sie nie powtarzaja.

> Będzie koniec.

To fatalizm :) "Roza i Miecz" byly dojrzale, ale o tym wspominiales wczesniej. Mi sie na przyklad podobaly. Na dziwne tory schodzi ten temat. Sami zobaczcie: film, teatr, ogolnie pojete dziela sztuki, proza, muzyka, wszystko opiera sie na tym co juz bylo. Idac na komedie spodziewasz sie, ze sie posmiejesz. Czytajac horror masz sie bac. Idac do teatru na dramat tez spodziewasz sie, ze scenariusz bedzie trzymal sie ogolnych zalozen. To Christi w pewnym momencie przelamala wzorzec budowania powiesci sensacyjno-kryminalnych robiac z owczesnych czytelnikow balona i powodujac, ze pomstowala krytyka. Ludzie utozsamiali sie z zabojca, a nie ofiara. Przelamanie schematu. Sprobujcie wymienic z 10 rzeczy z obecnych czasow, ktore przelamaly schematy i przy kontynuacjach nie trzymaly sie zalozen serii. Wszystko co jest kultowe jest powielaniem motywow pierwowzoru. Rincewind ma stac sie nagle niesamowitym magiem wczesniej konczac NU? Wyjdzie z niego Myslak. Babcia W. ma nagle przestac byc zgorzkniala staruszka i kochac wszystko co sie rusza? Bedzie Niania. Ile ksiazek wezmiecie do reki z nudnym Rincewindem? Schemat jest, byl i bedzie bo to on wyznacza serie. A w "Going..." bedzie wszystko za co sie Terrego kocha: swiat na grzbiecie zolwia, pastiz rzeczywistosci i w tle te same postaci co zawsze, dzialajace wg okreslonego wzorca. :)

PS. Swoja droga to w SD jest sporo odejsc od schematu - Nobby i Colon sa zupelnie inni w czesciach nie o strazy. Bibliotekarz takze nie trzyma sie "wzorca" zachowania. Babcia W. tez raz jest zla, raz dobra.
 
 
banita 


Dołączył: 15 Kwi 2004
Skąd: znienacka
Wysłany: 23 Wrzesień 2004, 12:52   

Cytat:

Nie wiem jak to delikatnie powiedziec. Ten moment juz nadszedl.

Nie przesadzaj. To tylko kryzys wieku średniego :)

To, że będzie koniec to nie fatalizm, bo zawsze jest jakiś koniec. Śmierć to też według ciebie fatalizm? Jak dla mnie to całkiem realna perspektywa - co nie zmienia faktu, że chciałbym aby nadeszła jak najpóźniej.
_________________

 
 
QbaJak 
Moderator


Wiek: 26
Dołączył: 15 Lut 2004
Skąd: Jastrzębie/W-wa
Wysłany: 23 Wrzesień 2004, 19:23   

Zgodze sie Banitą - moment końca ŚD nie nadszedl i wydaje mi sie ze dlugo nie nadejdzie bo mimo schamtów w które popada Pterry cały czas zdarza mu się jeszcze popełnić coś oryginalnego, czego w jego twórczości jeszcze nie było - chociażby uświetniony przez rysunki Paula Kidbyja Ostatni Bohater czy też znakomite jak dla mnie TheWeeFreeMen (chociaż początek może przywodzić na myśl Równoumagicznienie) albo już wspomniany Maurycy....

a właśnie co do Maurycego nie moge sie zgodzić z Kormackiem - mi ani troche nie przypomina on Rinca... jeśli już trzeba to porównał bym go raczej do łagodnego Diosa ( <- to brzmi jak oksymoron :roll: ) który po prostu nie umie przestać "pomagać" innym
_________________
Everyone has gods... but sometimes you don't think them gods.
  
 
 
 
Pasikorek 
Moderator


Wiek: 28
Dołączył: 25 Kwi 2004
Skąd: Mstuff
Wysłany: 23 Wrzesień 2004, 20:31   

koniec ŚD. Pocieszam się myśla że nie nadejdzie jeszcze bardzo dłuuuuuuuuugo.
A jakby już nadejść miał, to nie tak jak to opisał Skonto. Nie ze wszystkimi postaciami - wyobrażacie to sobie. I bez wyjaśniania tajemnic [ jakich tajemnic ???]. No ale przypuśćmy że są jakieś tajemnice. Czy nie fajniej byłoby, gdyby zostały niewyjaśnione[ ile moglibyśmy jescze sporów przeprowadzać :wink: ].

Jeżeli ktoś oglądał ostatni odcinek x-files zatytułowany 'the truth', to wie o czym mówię. Takie ujawnianie na koniec wszystkich tajemnic + i żyli długo i szczęśliwie jest do bani i przypomina ostatni odcinek telenoweli południowo-amerykańskiej.

Trochę tu porównuję ŚD do serialu, ale czasami mam takie wrażenie, że ŚD to taki 26 odcinkowy serial z okazjonalnymi odcinkami specjalnymi [ NŚD ]. Gdzie punktem scalającym i wyjściowym jest sam świat, a kolejne odcinki opowiadają perypetie różnych bohaterów [ mniej chwytliwych tylko raz, bardziej chwytliwych - tworzy się miniseria]. Kultowe seriale jak 'Seaquest', 'Twin peaks', 'Millenium' nigdy nie ujawniły niektórych tajemnic na czele z X-files[ oprócz ostatniego odcinka] i to świadczyło o ich sile i oglądalnośći.Dlatego pewne karty ŚD niech może Skonto zostaną nie odkryte.

Schematy u magów, w straży, u Śmiercia. A dla mnie schematyczne są też inne książki. Ruchome Obrazki, The Truth, Going Postal opisują pewne usługi społeczne rozwijające się dopiero. Ciekawe co będzie następne.
 
 
 
Aida
Gość
Wysłany: 23 Wrzesień 2004, 21:30   

Qbajak: (taki psuj czyli spojler): w "Wiedźmikołaju" ( :| ) temat zaginięcia Śmierci, również wystąpił. Choć nieco w inny sposób.

Jeszcze raz chcę powiedzieć, że nie chodzi tu o ocenianie - do tego możemy sobie założyć osobny temat (zaraz wskrzeszę "Etapy Świata Dysku") - tylko o tropienie schematów. Takowe występują wszędzie w kulturze, już od czasów mitu i tragedii antycznej, więc nie ma co wybrzydzać - jest to kwestia konwencji ale właśnie chodzi o to, żeby te konwencje - nieraz pokamuflowane - wytropić.



Można też pisać o łamaniu schematów...
 
 
QbaJak 
Moderator


Wiek: 26
Dołączył: 15 Lut 2004
Skąd: Jastrzębie/W-wa
Wysłany: 23 Wrzesień 2004, 23:59   

nie wiem czy zauwazyliście ale "poczatkowy" Sam Vimes jest dokladnie taki jak Babcia Weatherwax (no..... jeśli go obrac z pijaństwo i paru innych przywar)

chodzi mi o ten typ egoizmu.... najlepiej oddadzą go chyba cytaty:

"-Czy pojmuje pan, że prawdopodobnie oglądamy coś, czego nikt nie widział od stuleci?
- Tak! piekielnego latającego aligatora, który podpala mi misato - wrzasnął Vimes"

"Nie zasługiwał na to. Ze wszystkich miast na całym świecie, do których mógł lecieć, myślał, musiał trafić akurat do mojego..."


tak na marginesie podobny "egoizm" pojawia sie także u Tiffany Achting w TheWeeFreeMen - MÓJ brat, MOJA dolina - dla tych co nie czytali mam nadzieje ze nie popsuje zabawy ale Tiffany za bratem "raczej" nie przepadała ;)
_________________
Everyone has gods... but sometimes you don't think them gods.
  
 
 
 
nanom 


Wiek: 23
Dołączył: 28 Maj 2008
Skąd: warszawa... prawie
Wysłany: 18 Czerwiec 2008, 22:26   

Odkurzę, bo lubię się wypowiadać w takich dyskusjach.
Świat Dysku jest schematyczny. Seria o Straży ma zawsze tę samą strukturę, ale na bogów, zdecydowana większość kryminałów taka jest. Agatha Cristie stworzyła dziesiątki podobnych dzieł (jakaś zamknięta przestrzeń, kilka osób, większość lub wszyscy są podejrzani), a jest uważana za genialną pisarkę.
To samo dotyczy innych podserii. Powiedzcie szczerze, czy każdą kolejną książkę o Śmierci czy Wiedźmach czytaliście z nadzieją na jakąś wielką niespodziankę? Szkielet zawsze jest ten sam (Rinso ucieka i przypadkiem ratuje świat/ew. kontynent, Babcia wygrywa z Mistrzami [siostra, Królowa, hrabia Magpyr] mimo największych problemów, Śmierć ktoś musi zastąpić), ale czy on się liczy najbardziej?

Co do egoizmu... Dobra uwaga. O ile czarownicom (Tiffany to w końcu też wiedźma) można to wybaczyć, o tyle u Vimesa jest to trochę nietypowe. Ale to nie jedyna cecha łącząca go z Babcią. Cytując (niedokładnie) SzŚD: "oboje jedną nogą stoją w mroku i z wypierania się tego czerpią siłę". Czyż nie?
_________________
stalowe ostrze twojego miecza
tysiące głów kruszy i tnie
niewinna krew, tysiące ciał
twój okrzyk śmierci grzmi:
GIŃ PSIE !!!!
 
 
     
Sło(w)ik 


Wiek: 19
Dołączył: 05 Cze 2008
Skąd: Suwałki
Wysłany: 22 Czerwiec 2008, 19:48   

Dla mnie bardzo się spodobało że Vimes na końcu każdej książki jest jakoś wynagradzany przez patrycjusza, choć bardzo się przed tym broni. Taki element, który łączy wszystkie książki cyklu. Drobny smaczek, który uprzyjemnia lekturę. Po przeczytaniu BHAM, w którym Vimes został obdarzony nowym tytułem i rehabilitacją przodka, zacząłem się zastanawiać, co otrzyma w następnej części swoich przygód. Nie jest to schematyczność wynikająca z braku pomysłów u autora, lecz mądre i przemyślane działanie. Przynajmniej ja tak to odbieram.

Egoizm to typowo ludzka cecha, którą posiada każdy. Możemy powiedzieć, że Rincewind jest egoistyczny, bo dba tylko o swoje życie. :) Vimes mówi: "moje miasto", "mój rewir" itp., bo to taki "filmowy" szeryf z dzikiego zachodu, który najchętniej by puścił miasteczko z dymem, ale coś mu każe wykonywać robotę. "Nie chcem, ale muszem. I chyba czasem to lubiem." :wink:
_________________
 
 
     
nanom 


Wiek: 23
Dołączył: 28 Maj 2008
Skąd: warszawa... prawie
Wysłany: 23 Czerwiec 2008, 09:59   

Sło(w)ik napisał/a:
Po przeczytaniu BHAM, w którym Vimes został obdarzony nowym tytułem i rehabilitacją przodka,

rehabilitacja Kamiennej Gęby została obiecana dopiero w NS o ile pamiętam
_________________
stalowe ostrze twojego miecza
tysiące głów kruszy i tnie
niewinna krew, tysiące ciał
twój okrzyk śmierci grzmi:
GIŃ PSIE !!!!
 
 
     
Sło(w)ik 


Wiek: 19
Dołączył: 05 Cze 2008
Skąd: Suwałki
Wysłany: 23 Czerwiec 2008, 11:33   

NS to "Straż Nocna"? Jeszcze słabo się orientuje w tych wszystkich skrótach, więc wybaczcie czasami moje głupie pytania. A w NZP nie ma takiego skrótu.
_________________
 
 
     
Pasikorek 
Moderator


Wiek: 28
Dołączył: 25 Kwi 2004
Skąd: Mstuff
Wysłany: 23 Czerwiec 2008, 13:35   

Sło(w)ik napisał/a:
NS to "Straż Nocna"? Jeszcze słabo się orientuje w tych wszystkich skrótach, więc wybaczcie czasami moje głupie pytania. A w NZP nie ma takiego skrótu.


W takim razie tu znajdziesz coś, co Ci się niewątpliwie przyda:
:arrow: http://uam.dmkhosting.com...ia-sd-vt802.htm
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Theme modified by Vanti & Krejt.
Discworld, Ankh-Morpork and all related characters are trademarks registered by Terry Pratchett.
All trademarks are used with permission from Terry Pratchett.
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group