Ulice Ankh-Morpork Strona Główna Ulice Ankh-Morpork
Dyskowe Forum Dyskusyjne :: dyskowe.info

/subscribe.phpRSS  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat «» Następny temat
Jak mogłaby wyglądać śmierć... Mr. X
Autor Wiadomość
Pasikorek 
Moderator


Wiek: 28
Dołączył: 25 Kwi 2004
Skąd: Mstuff
Wysłany: 10 Sierpień 2007, 09:40   Jak mogłaby wyglądać śmierć... Mr. X

Dyskusja w temacie Making Money natchnęła mnie na pewne przemyślenia.

Otóż, gdyby Pratchett decydował się stopniowo uśmniercać niektóre postacie, kończyć pewne wątki, to zadałem sobie pytanie: jak mogłyby ginąć. Jaką śmierć Pratchett zgotowałby Vimesowi, jaką Rinsowi, jaką Babci Esme.

Czy z racji, że są to ważne postacie, śmierć byłaby spektakularna, ratując świat, idee, bądź kogoś, poświęciliby swoje życie. Czy w walce, czy zostaliby zabici przez jakiegoś szaleńca z zemsty.

Niektórych postaci w ogóle nie wyobrażam sobie martwych. Np mogę wyobrazić sobie babcię Esmę poświęcającą się, żeby ratować Tiffany, ale jakoś Niani Ogg nie wyobrażam sobie martwej. Z Rinsem tak samo, można się go czasowo pozbyć, eksmitując go do piekielnych wymiarów, ale zabić?

Co do rozmów pośmiertnych z NIM, to ciekawa musiałaby być rozmowa Dibblera z ŚMIERCIEM. Rinsa, też, w końcu tyle razy uciekł śmierciowi przed ostrzem.

Ale w ogóle nie wiem co sądzić o Vetim.
 
 
     
Krasnola 
Kochanica Kora


Wiek: 21
Dołączyła: 18 Paź 2004
Skąd: Poznań (Zalasewo)
Wysłany: 10 Sierpień 2007, 11:59   

Vetinari juz by na niego czekal, za biurkiem ze zlozonymi w gescie dominacji rekoma....
Ale nie jestem w stanie sobe wyobrazic powodu. Chyba tylko i jedynie ze starosci. Ale z drugiej strony Vetinari nie powinien byc osoba, ktora umiera ot tak, bo za dlugo zyje.
_________________
Nie daj się zwieść polskim producentom cyckonoszy! Sprawdż swój PRAWDZIWY rozmiar!
 
 
     
Pasikorek 
Moderator


Wiek: 28
Dołączył: 25 Kwi 2004
Skąd: Mstuff
Wysłany: 10 Sierpień 2007, 12:06   

Przede wsyzstkim, każda postac , jakby już miałaby umrzeć, to powinna w sowjej serii, a nie jakoś tak mimochodem.
 
 
     
yogurt_13 


Wiek: 20
Dołączył: 01 Lis 2006
Skąd: Wrocław
Wysłany: 10 Sierpień 2007, 18:29   

Vimes pewnie chciałby uciec Śmierci lub ewentualnie zakuć w kajdanki i odstawić do celi. To by mi do niego pasowało.

Na pewno nie powinien być zabity przez jakiegoś przestępcę. Dwa wyjścia które by mi pasowały, to albo przez skrytobójcę (a jak wiemy cena takiej usługi jest wysoka :)) lub zabity przez samo Miasto (pisane właśnie z dużej litery!), tylko niestety nie wiem jak miałoby to wyglądać.

Co do GSP Dibblera "powinny" wykończyć go jego własne produkty.
_________________
"Mitologia to tylko bajki ludów, które wygrały, bo miały większe miecze."
 
 
     
Blade_Master 
VIP


Wiek: 18
Dołączył: 23 Lut 2004
Skąd: Ostrowiec Św.
Wysłany: 10 Sierpień 2007, 18:57   

Cytat:
Vimes pewnie chciałby uciec Śmierci lub ewentualnie zakuć w kajdanki i odstawić do celi. To by mi do niego pasowało.


Pff. Prędzej Marchewa. Vimes by chciał się napić, żeby zapomnieć, że umarł.

A co do tego jak miałby umrzeć. Śmierć w jakiejś pogoni byłaby idealna. Nie może przecież odnosić wiecznie sukcesów.
_________________
Du ju lana it banana?
 
 
     
yogurt_13 


Wiek: 20
Dołączył: 01 Lis 2006
Skąd: Wrocław
Wysłany: 10 Sierpień 2007, 21:22   

Blade_Master napisał/a:
Pff. Prędzej Marchewa. Vimes by chciał się napić, żeby zapomnieć, że umarł.


Ok, ok, ale Vimes poleciłby to Marchewie 8-)

A jakie macie pomysły co do nadrektora Ridcully'ego?




thanks ciacho00, poprawiłem, napisało mi się z rozpędu
_________________
"Mitologia to tylko bajki ludów, które wygrały, bo miały większe miecze."
  
 
 
     
ciacho00 


Wiek: 22
Dołączył: 29 Gru 2006
Wysłany: 10 Sierpień 2007, 22:20   

yogurt_13 napisał/a:
jakie macie pomysły co do nadrektora Ridicully'ego

to moze o jedną kropelke sosu wow-wow za duzo? sladami własnego wuja :D

BTW.Ridicully ? A nie Ridcully ?
_________________
"You can't kill me because I've got magic aaargh."
 
     
Keyff 
VIP


Wiek: 29
Dołączył: 24 Mar 2004
Skąd: Wrocław
Wysłany: 10 Sierpień 2007, 22:53   

ja tam myślę, że Vimes zapaliłby sobie usiadł i powiedział "wreszcie"
_________________

Tymon Sawicz
[*]http://arturpartyka.pl/blog
 
     
Yumi 


Wiek: 18
Dołączyła: 20 Gru 2006
Skąd: Z daleka ^^
Wysłany: 10 Sierpień 2007, 23:15   

Vetinari - Ten to będzie żył wiecznie... On będzie znał datę własnej śmierci! On wie wszystko!... Do licha.. mam wrażenie, że patrycjusz świetnie dogadałby się ze śmiercią... W kazdym razie - nie wyobrażam sobie, żeby miał go zabić jakiś skrytobójca, ani żeby został otruty (to już było :D )... On musiałby zginąć w spektakularny sposób. Zresztą... Kiedy umrze on, umrze i miasto, tak sądzę. Może patrycjusz to podły wąż, ale umie rządzić Ankh-Morpork. Tak czy siak - nie wyobrażam go sobie martwego.

Vimes - Śmierć w akcji. Myślę, że podobałaby mu się śmierć w akcji. Mógłby walczyć do końca a potem umrzeć w bitwie z jakimś bardzo przebiegłym przestępcą zabijając i jego :D Ale.. uważam, że Samuel powinien zestarzeć się spokojnie przy boku Sybil. - jego też trudno sobie wyobrazić martwym... ale pewnie dlatego, że to moja ulubiona postać.

Rincewind - Tyle razy wyszedł już z kłopotów, że on może chyba tylko ze starości umrzeć, a i od tego pewnie będzie uciekał.... Ale chciałabym rzeczywiście przeczytać jego rozmowę ze śmiercią. Uważam, że Śmierć powinien odnosić się do Rincewinda z szacunkiem bo to był "godny przeciwnik"

Marchewa - Ten to mógłby umrzeć na przykład broniąc Angui albo Vimesa.... Prawy Marchewa zginął ratując czyjeś życia. Cudo. Fajnie byłoby widzieć go martwym (nie bądźcie na mnie źli za to podejście, fani marchewy, ale ja go nie trawię).
_________________
"Think of me as your... better half" ^^
 
 
     
I.Inni 


Wiek: 19
Dołączył: 09 Wrz 2004
Wysłany: 11 Sierpień 2007, 17:00   

Pragnę jeszcze zwrócić uwagę, że śmierć bohatera wcale nie musi oznaczać jego końca egzystencji w serii - patrz np. Reg Shoe.
 
     
Sayoko 
VIP


Wiek: 18
Dołączyła: 16 Maj 2005
Skąd: Kraków
Wysłany: 11 Sierpień 2007, 17:40   

Po Vetinarim osobiście spodziewałabym się wyłącznie śmierci przez samobójstwo. Znaczy, to jest gość, który chce mieć nad WSZYSTKIM kontrolę - również nad datą odejścia z tego świata. Tamtego, znaczy. Vetinari ma wszystko zaplanowane, więc zginie najpewniej też w sposób zaplanowany.
No, ewentualnie mógłby po prostu zniknąć i więcej się nie pojawić. Pewnie skonałby gdzieś po cichu, ale i tak wszyscy spodziewaliby się go za każdym rogiem i do końca świata czuli sie niepewnie.


Yumi, chyba mamy podobne poglądy w kwestii Marchewy :D

Vimes moim zdaniem zginąłby ratując jakiegoś dupka, którego nie cierpi - przeklinając w ostatnich słowach swoje Poczucie Obowiązku.
_________________
space may be the final frontier
but it's made in a Hollywood basement
 
 
     
Pasikorek 
Moderator


Wiek: 28
Dołączył: 25 Kwi 2004
Skąd: Mstuff
Wysłany: 11 Sierpień 2007, 18:18   

Vetiego mógłby zabić Marchewa, albo Vimes. To by było ciekawe.
 
 
     
settler 
Pirat Rabarbar


Dołączył: 14 Lut 2004
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 11 Sierpień 2007, 19:35   

Kormaciek napisał/a:
Vetiego mógłby zabić Marchewa, albo Vimes. To by było ciekawe.


*** glupoty drogi Korze.
To byloby w kazdej mierze nielogiczne.

Jedna opcja to taka, ze robia to po prostu bo Vetinari im sie nie podoba, ale wtedy pytanie czemu wczesniej tego nie zrobili? Oraz nie pasuje to do praworzadnego Marchewy i do Vimesa, ktory mimo wszystko zna swoje miejsce i wie, ze Vetinari jest jego szefem.

Inna sytuacja to taka, ze Vetinari by zrobil cos takiego co by tych praworzadnych bohaterow (bardziej lub mniej) pchnelo do takiego czynu. To by nie pasowalo do Vetinariego i robilo z niego idiote, a póki co przedstawiany jest jako nieprzecietnie inteligentny.
_________________
Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu
 
 
     
Łukasz 
Aniołek Krejta


Wiek: 20
Dołączył: 21 Gru 2005
Wysłany: 11 Sierpień 2007, 20:35   

Śmierć po skończonej robocie popełni harakiri i sam po siebie przyjdzie. Ewentualnie potrąci stojak z kosą. A Vetinari zostanie vampirem, przeprowadzi się do Uberwaldu gdzie zakołkują go wieśniacy żądni krwi. Babcia Weatherwax "przegrzeje się" próbując głowologią rozwiązać jakiś paradoks logiczny.
_________________
:+1:
 
 
     
arekrem 


Wiek: 19
Dołączył: 10 Sie 2007
Skąd: Inąd Zdrój
Wysłany: 12 Sierpień 2007, 10:42   

Marchewa skaleczy się toporem pod "Załatanym Bębnem".
Vimes się zaleje, kupcy porwą go na statek i zostanie kapitanem straży w Djelibejbi co nie spodoba się tamtejszym mieszkańcom.
Nobby kupi sobie lustro.
Dwukwiat - Rincewind podsumowując swoje życie dojdzie do wniosku, że gdyby nie jedna osoba...
_________________
"Wiele może się wydarzyć rzeczy niespodziewanych między ustami a brzegiem pucharu."
 
 
     
Pasikorek 
Moderator


Wiek: 28
Dołączył: 25 Kwi 2004
Skąd: Mstuff
Wysłany: 12 Sierpień 2007, 12:54   

Szkoda, że nie można zabronić takich postów, jak dwa powyższe...
 
 
     
Krejt 
Administrator


Wiek: 28
Dołączył: 13 Lut 2004
Wysłany: 13 Sierpień 2007, 22:15   

Powiedzmy że lekki spoiler.
|
|
|
V

W THUD! ledwo żywy Vimes spotyka się ze Śmiercią i odbywają... dość ciekawą (choć krótką w sumie) rozmowę.

Koniec lekkiego spoilera.

Co do innych ważnych postaci - Vetinari ma wszsytko dokładnie zaplanowane, więc zapewne nawet własny zgon pieczołowicie zanotował w terminarzu.
Marchewa oczywiście zginąłby w kolejnym głupim akcie bohaterstwa, które tak lubi. Oczywiście tuż po tym, jak spłodziłby (wiadomo z kim) kolejnego potomka królewskiej linii. Co chyba ładnie mogłoby się wiązać z eliminacją Vetinariego po jakimś czasie.
Rincewind nie umrze, bo i tak jest odstawiony na boczny tor światodyskowej (nie)rzeczywistości.
Ridcully? Tylko wskutek własnej nieostrożności przy podziwianiu kolejnego wynalazku magów z katedry MWE, jako że era niesportowego współzawodnictwa na NU skończyła się we wcześniejszych powieściach.
Babcia nie umrze. Może odejść, ale nie umrze.
 
 
     
Esme 


Dołączyła: 19 Sie 2007
Skąd: Rzeszów
Wysłany: 21 Sierpień 2007, 21:11   

Zgadzam sie z Kretem - Babcia nie umrze, ona moze odejsc ale z wielka godnoscia - co do tego nie mam watpliwosci. Rincewind hmmm... ciezko jest usmierci tak barwne i glowne postacie :P ale mysle, ze on powinien uciekac przed SMIERCIA i na koncu, kiedy sam pojmie, ze to bez sensu SMIERC moglby mu darowac zycie, lub mogli by przeprowadzic jakas taka rozmowe na poziomie.

A co powiecie na pomysl, ze Rincewind, ze strachu przed SMIERCIA zechce zajac miejsce Alberta, ktoremu jak wiemy z Wiedzmikolaja nie zostalo juz zbyt wiele "piasku w klepsydze"??
_________________
Musisz zaczac od nauki wiary a male klamstwa, aby potem moc uwierzyc w wielkie, takie jak sprawiedliwosc, milosierdzie, obowiazek...
 
 
     
Pasikorek 
Moderator


Wiek: 28
Dołączył: 25 Kwi 2004
Skąd: Mstuff
Wysłany: 21 Sierpień 2007, 21:14   

O, i to jest świetny pomysł. Rinso jako nowy Albert. Fajnie wyglądałyby dialogi pomiędzy nim a Śmierciem. A już książka gdzie Śmierć jak w Wiedźmikołaju podróżuje gdzieś z Rinsem też byłaby fajna.
 
 
     
Esme 


Dołączyła: 19 Sie 2007
Skąd: Rzeszów
Wysłany: 21 Sierpień 2007, 21:24   

No wlasnie ja tez mysle ze to ciekawy pomysl. Wyobrazcie sobie, jada cos zalatwic i taki kontrast SMIERC spokojny, wrecz stoicki, bez leku zreszta wogole bez emocji, a za nim chowajacy sie, szukajacy pierwszej lepszej okazji, by sie ukryc lub zwiac Rince. Kurde moze az napisze takie opowiadanko jak to skoncze :) Co wy na to?
_________________
Musisz zaczac od nauki wiary a male klamstwa, aby potem moc uwierzyc w wielkie, takie jak sprawiedliwosc, milosierdzie, obowiazek...
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Theme modified by Vanti & Krejt.
Discworld, Ankh-Morpork and all related characters are trademarks registered by Terry Pratchett.
All trademarks are used with permission from Terry Pratchett.
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group