Kilka słów podziękowań…

Sir Terry, dzisiaj nas opuściłeś, a ja nie zdążyłem Ci podziękować za kilka rzeczy. Czuję się jak niewdzięczny drań. Liczę na to że zaglądasz mi przez ramię w chwili, gdy skreślam te kilka słów wdzięczności za to, że udało Ci się przemeblować spory kawałek mojego życia. I nie wyposażyłeś go w te tanie szwedzkie meble w płaskich paczkach! Obdarowałeś mnie hojnie kolonialnym sekretarzykiem z szufladami wypełnionymi cytatami notowanymi na serwetkach. Do mentalnego salonu wstawiłeś bogato zdobiony mahoniowy stół na czterech ręcznie rzeźbionych nogach: poczuciu humoru, pewności siebie, determinacji i pomysłowości. A w sypialni własnoręcznie zmontowałeś magiczną szafę z przejściem do innego świata – świata przyjaźni zawartych lata temu i po dziś dzień trwających, kwitnących, po prostu najlepszych.

Po raz pierwszy spotkałem Cię siedemnaście lat temu. Nie osobiście, były to tylko Twoje słowa na kartach „Trzech wiedźm”. Trafiłeś tą powieścią prosto w moje serce, umysł i inne organy. I okazało się że nie byłem w zachwycie osamotniony. Los wsadził w tę samą nogawkę spodni czasu innych wariatów, którzy czuli po lekturze Twoich dzieł dokładnie to samo co ja. Ten sam Los pozwolił mi ich poznać, zacząć rozmawiać, spotykać się i dostrajać do nadawania na tej samej fali. I nadajemy do dzisiaj – starsi, mądrzejsi o życiowe doświadczenia, ale czy poważniejsi? Nie, nadal jesteśmy tymi samymi wariatami, których kształtowały m.in. Twoje książki.

Z fascynacji Twoją prozą powstało na gruncie tej strony mnóstwo dobrego. Spotkania? Oczywiście. Rozbudzenie i podsycanie kreatywności? Jasne, w ilościach hurtowych. Małżeństwa? No ba, okazałeś się świetną swatką. Podróże tam i z powrotem? Tutaj trochę poległeś, Beata nie wybiera się w drugą stronę.

Sir Terry! Chociaż o tym nie wiedziałeś, jesteś jedną najważniejszych osób, które przewinęły się przez moje życie.

Dziękuję za wszystko.

Daniel

Bez kategoriiPermalink

Comments are closed.